Wpisy

  • piątek, 10 października 2014
    • Ruszyła Plusliga!

        Jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się z mistrzostwa świata polskich siatkarzy, a już nasze oczy skierowane są na ligowe parkiety, na których nasi mistrzowie wystąpią prawie w komplecie. Będzie brakowało tylko Michała Kubiaka, który zamienił Jastrzębski Węgiel na turecki Halkbank Ankara. Życie zawodowego siatkarza nie jest łatwe, o czym mogą się przekonać uczestnicy mistrzostw globu. Niedługo po wielkiej fecie, nasi zawodnicy musieli wrócić do klubów i razem ze swoimi drużynami przygotowywać się do zbliżającego sezonu, w którym wrażeń na pewno nie zabraknie!

      Przed jak i w trakcie mistrzostw świata siatkarscy prezesi, menadżerowie oraz dyrektorzy sportowi nie próżnowali i zastanawiali się jak wzmocnić swoje ekipy, żeby włączyć się do walki o jak najwyższe laury. Kto był najbardziej aktywny na rynku transferowym, a kto zaoszczędził. Kto okażę  się czarnym koniem i namiesza w niejednym spotkaniu?

      Zacznijmy od mistrza Polski, czyli PGE Skry Bełchatów. Po sezonie zespół opuścił jeden z najlepszych przyjmujących w lidze, a obecnie trener polskiej reprezentacji Stephane Antiga. Kibice nie mogą być jednak smutni, ponieważ do drużyny powraca kapitan naszej reprezentacji - Michał Winiarski! Drużynę po kilku wspaniałych sezonach i latach mistrzowskich opuścił jeden z najlepszych środkowych w historii polskiej siatkówki – Daniel Pliński, który przeniósł się do Czarnych Radom. Kolejną wielką stratą jest odejście jednego z bohaterów złotej drużyny – Pawła Zatorskiego, który wybrał Kędzierzyn-Koźle. Jednak w ich miejsce przyszli inni, młodzi, a co zatem idzie z dużymi nadziejami siatkarze. Na środek siatki powraca Serb Srecko Lisinac, który był na wypożyczeniu w Berlinie, a na pozycji libero zagra świeżo upieczony medalista mistrzostw świata, niemiec Ferdinand Tille. Jego konkurentem będzie Kacper Piechocki, który poprzedni sezon spędził w AZS Częstochowa. Tak jak w poprzednim roku i sile drużyny będzie decydował Mariusz Wlazły. Po przekątnej Michała Winiarskiego stanie Argentyńczyk Facundo Conte, który w pierwszym meczu przeciwko beniaminkowi z Będzina zdobył aż 23 punkty, przy 56% skuteczności w ataku. A za rozegranie będzie odpowiadał jego rodak Nicolas Uriarte. Skra po raz kolejny będzie jednym z faworytów do tytułu mistrzowskiego.

      Wicemistrz z Rzeszowa również nie próżnował na rynku transferowym. Z wypożyczenia z Olsztyna wraca przyjmujący, kolejny mistrz świata, Rafał Buszek, który powinien odgrywać ważna role w drużynie z podkarpacia. Z Olsztyna również przyszedł libero Michał Żurek, który będzie miał bardzo trudne zadanie, ponieważ pierwszym libero Resovii jest Krzysztof Ignaczak, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Do zmiany doszło także na pozycji środkowego. W miejsce Wojciecha Grzyba (odszedł do Lotosu Gdańsk) przyszedł rewelacyjny Amerykanin Russell Holmes! Pierwszy mecz przeciwko zespołowi z Lublina pokazał, że był to świetny ruch transferowy. Holmes zdobył 11 punktów ( 5 w ataku, 5 blokiem i 1 z zagrywki). Oczywiście Resovia ma znakomitych atakujących i rozgrywających, według mnie najlepszych w lidze. Są to Fabian Drzyzga i Lukas Tichacek na rozegraniu i Dawid Konarski i Jochen Schops na ataku. Trener Andrzej Kowal będzie miał spory ból głowy kogo desygnować do gry.

      Z zespołu Jastrzębskiego Węgla jak już wspomniałem odszedł Michał Kubiak. Jego miejsce zajmie świetni znany na polskich parkietach Zbigniew Bartman! Razem z Kubiakiem to Ankary poszedł trener Lorenzo Bernardi. Od tego sezonu drużynę poprowadzi jego rodak Roberto Piazza, który w zeszłym sezonie trenował Cuneo. Za Roba Bontje na środku zagra Grzegorz Kosok. Na przyjęciu obok Bartmana będzie występował kolejny medalista mistrzostw świata -  Denis Kaliberda. A po raz kolejny o miano najlepszego atakującego ligi będzie rywalizował Michał Łasko, który świetnie czuje się w śląskiej  drużynie.

      Podopieczni Sebastiana Świderskiego niedawno dowiedzieli się o tragedii jaka spotkała ich atakującego – Grzegorza Boćka. Polski atakujący został zmuszony do przerwania kariery, ponieważ został u niego wykryty nowotwór. Jest to potężny cios nie tylko w aspekcie sportowym, ale także psychicznym. Miejmy nadzieje, że Grzesiek wyjdzie szybko z tego i już niedługo będziemy go mogli podziwiać na parkietach Plusligi. Największa zmiana jest przyjście libero Pawła Zatorskiego, po tym jak drużynę opuścił Piotr Gacek. Bez Boćka Zaksie trudno będzie o większy sukces, choć w pierwszej kolejce dość gładko pokonali AZS Częstochowę 3:0.

      Indykpol AZS Olsztyn dość mocno się osłabił. Odeszli wcześniej wspomniani Buszek i Żurek oraz jeden z najlepszych olsztyńskich zawodników Matii Oivanen. W ataku jako wzmocnienie przyszedł z Warszawy Paweł Adamajtis, taką samą drogę obrał też Juraj Zatko oraz Michał Potera. Olsztynianie w pierwszym meczu przegrali z Treflem Gdańsk 3:1. Myślę, że z silniejszymi zespołami (Skra, Resovia, Jastrzębski Węgiel) nie będą mieli szans. Środek tabeli to jedyne na co może ich stać.

      Stołeczna drużyna po raz kolejny nie dokonała żadnego transferu, a mocno się osłabiła. Trener Jakub Bednaruk będzie musiał współpracować głównie z młodzieżą. Ale jak pokazał pierwszy mecz, idzie mu całkiem nieźle. Warszawianie niespodziewanie wygrali w Bydgoszczy 3:2 inkasując bardzo ważne punkty do ligowej tabeli. Rewelacyjne spotkanie rozegrał przyjmujący Michał Filip, którego trener Bednaruk przesunął na atak. I jak się okazało był to znakomity ruch. Filip zdobył 30 punktów przy 64% skuteczności w ataku! Młodzi siatkarze mogą jeszcze nieraz napsuć krwi faworytom. Filip swoją formę może potwierdzić w następnym meczu z Effectorem Kielce, który będzie ważny dla obu ekip. Szykuje się ciekawe widowisko.

      Do zespołu Cerradu Czarnych Radom dołączył przed sezonem rozgrywający Lukas Kampa, który został uznany za najlepszego rozgrywającego mistrzostw świata! Świetne rozegranie było widać w pierwszym meczy radomian w Kielcach, w którym Czarni wygrali 3:0 Kampa świetnie rozgrywał leworęcznemu atakującemu Bartłomiejowi Bołądziowi, który znacznie przyczynił się do zwycięstwa. W Kielcach brakowało innego atakujące, nowego nabytku, Mikko Oivanena. Jednak Bołądź tym meczem pokazał, że nie zamierza być rezerwowym i włączy się o walkę gry w wyjściowej „szóstce”. Na przyjęciu jest czterech równych siatkarze, co jest ogromnym atutem dla trenera Roberta Prygla. Choć Dirk Westphal powinien mieć pewnie miejsce w składzie. W końcu jest brązowym medalistą mistrzostw i świetnie rozumie się w Kampą. Na środku dużo spokoju wniesie Daniel Pliński, którego drużynie z Radomia brakowało rok temu. Uważam, że ta drużyna z pewnością dużo namiesza i włączy się do walki o najwyższe cele.

      Drużynę Effectora Kielca opuściło kilku zawodników, ale działacze postanowili uzupełnić szybko pozostawione luki. W pierwszym meczu drużyna z Kielc u siebie przegrała dość gładko z Czarnymi Radom 3:0. Zrehabilitować będą mogli się w następnej kolejce w meczu z Politechniką Warszawa. Kibice szczególnie będą liczyć na Bułgara Rozalina Penczewa, którego gra w pierwszym meczu pozostawiła wiele do życzenia.

        Na rynku transferowym nie próżnowała ekipa z Bydgoszczy. Wielu siatkarzy opuściło klub jak: Maikel Salas, Marcin Wika, Bartosz Janeczek, Miłosz Zniszczoł. W ich miejsce w nowym sezonie zobaczymy m. in. Jakuba Jarosza, Konstantina Cupkovicia, Dawida Gunie, czy rozgrywającego Nikodema Wolańskiego. O sile zespołu na pewno będą przeważać dwaj pierwsi nowi siatkarze, choć Transfer Bydgoszcz przegrała niespodziewanie u siebie z Warszawa 2:3 to nie skreślałbym za szybko tego zespołu.

      Lotos Trefl Gdańsk po raz kolejny chce stworzyć u siebie wielką siatkówkę, a pomóc w tym ma sprowadzenie byłego trenera reprezentacji Polski – Andreę Anastasiego! Jest to chyba najgłośniejszy transfer Plusligi. Włoch szybko zaczął od dobierania odpowiednich siatkarzy. Jako pierwszego wybrał Mateusza Mikę – objawienie mistrzostw świata i jednego z najlepszych siatkarzy. W odniesieniu sukcesu mają pomóc doświadczeni zawodnicy jak libero Piotr Gacek, czy środkowy Wojciech Grzyb. Drugim przyjmującym będzie Sebastian Schwarz, kolejny brązowy medalista mistrzostw świata. Konkurować z tą dwójką będzie Krzysztof Wierzbowski. Podobnie jak Czarni Radom Trefl Gdańsk może dużo namieszać w czołówce tabeli i na pewnie nie raz sprawi niespodziankę!

      AZS Częstochowa niestety będzie tłem dla rywali. Akademicy mają piękna hale, ale niestety nie mają pieniędzy na zbudowanie solidnej drużyny. Do drużyna wraca po przerwie zdrowotnej Michał Bąkiewicz, na ataku zagra Bartosz Janeczek. To jednak nie wystarczy na jakikolwiek sukces

      Tak samo będzie z drużyną z Bielska- Białej oraz z beniaminkami z Lublina i Będzina. O ile jeszcze BBTS wzmocnił się przed tym sezonem (przyszli rozgrywający Bartłomiej Neroj i Grzegorz Pilarz, środkowy Łukasz Wiśnewski, ale trenerem został nowicjusz w tej Piotr Gruszka) to Lublin i Będzin niestety nie. Uważam, że pomysł z dołączeniem dwóch drużyn będzie absolutna porażką. A te drużyny będą zdobywać punkty tylko jeżeli ich przeciwnicy wystawią skład rezerwowy.

      Sezon 2014/2015 będzie na pewno dużo ciekawszy niż poprzedni, ale znów prym będą wiodły te same drużyny. Liczę jednak na niespodzianki Gdańska i Radomia, a może i Warszawy, przez które sezon stanie się o wiele ciekawszy! Zachęcam to oglądania meczów Plusligi, bo emocji na pewno nie zabraknie!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      piątek, 10 października 2014 18:48
  • niedziela, 31 sierpnia 2014
    • Sportowe (polskie) podsumowanie weekendu

      W sobotę polscy siatkarze rozgromili na Stadionie Narodowym reprezentację Serbii 3:0 (25:19, 25:18, 25:18). Mecz oglądało 62 tys widzów! Polscy kibice pokazali, że są najlepsi na świecie, tworząc niesamowitą atmosferę. Trener Antiga pokazał, że nie pomylił się co do wyboru zawodników. Jedną z wiodących postaci był Mateusz Mika. Młody przyjmujący rozegrał bardzo dobre spotkanie i miejmy nadzieję, że swoją wysoką formę udowodni w następnych meczach. Świetnie w obronie, a jeszcze lepiej w przyjęciu zagrywki zagrał nasz libero Paweł Zatorski. Klasą samą w sobie był występ, kapitana drużyny, Michała Winiarskiego. Pewne przyjęcie, mocne i skuteczne ataki pokazują, że Winiarski jest prawdziwym liderem drużyny.

      Polska reprezentacja, meczem otwarcia, udowodniła, że będzie walczyć o tytuł najlepszej drużyny globu. Z taką formą są w stanie zajść naprawdę daleko, a ze wsparciem tak fantastycznych kibiców sukces ten jest jeszcze bardziej realny!

      PS. Wczoraj zastanawiałem się jak będzie wyglądał Mazurek Dąbrowskiego odśpiewany przez 62 tys osób.

      Oto i on. Ja mam ciarki! Niesamowicie to brzmi i wygląda.

      Anita Włodarczyk, tegoroczna mistrzyni Europy z Zurychu w rzucie młotem pobiła dzisiaj rekord świata! Podczas mityngu Diamentowej Ligi w Berlinie Polka rzuciła 79,58m. Włodarczyk bardzo chciała pobić ten rekord podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej, przed polską publicznością. Przeprosiła wówczas 23 tys widzów, którzy przyszli na Stadion Narodowy i zapowiedziała, że rekord pobiła. Słowa dotrzymała!

      W drugiej kolejce niemieckiej Bundesligi w meczu Schalke - Bayern swoją pierwsza bramkę w lidze w barwach drużyny z Monachium strzelił Robert Lewandowski. Polak otworzył wynik spotkania w 10 minucie po podaniu Rode. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1. Polak zagrał pełne 90 minut.

       

      W sobotę w Gorzowie Wielkopolskim odbyła się kolejna runda zawodów żużlowych z cyklu Grand Prix. Zwycięstwo odniósł reprezentant Polski i wychowanek gorzowskiej Stali Bartosz Zmarzlik. Ma on dopiero 19 lat, a już jest uznawany za jednego z najlepszych zawodników świata. Było to pierwsze zwycięstwo młodego zawodnika. Warto także zwrócić uwagę na fakt, że całe podium zajęli zawodnicy Sali Gorzów. Na stadionie im. Edwarda Jancarza drugie miejsce zajął Słoweniec Matej Zagar, a trzeci inny reprezentant Polski Krzysztof Kasprzak. Zawodnicy pokazali, że znakomicie znają gorzowski owal, sprawiając ogromną radość, przede wszystkim, gorzowskim kibicom. Czwarty był Duńczyk Michael Jepsen Jensen, który ścigał się w barwach Stali Gorzów dwa lata temu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 sierpnia 2014 21:16
  • sobota, 30 sierpnia 2014
  • poniedziałek, 26 maja 2014
    • Podziękowanie i zarazem prośba!

      Chciałbym niezmiernie podziękować wszystkim moim czytelnikom i ogłosić, że artykuł „Trudna jest miłość do polskiego futbolu” zakwalifikował się do drugiej rundy w konkursie „Dziennikarz Obywatelski 2013”. Sukces ten zawdzięczam właśnie Wam, ponieważ to ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, zgłosił mój felieton w tym konkursie! Już na tym stopniu jest to dla mnie ogromne wyróżnienie i zachęta do jeszcze większej pracy.

      Druga runda ma charakter plebiscytu – o zwycięstwie zadecydują głosy internautów.

      Głosy można oddawać smsowo do 4 czerwca br.

      Koszt jednego smsa to 0,615 zł plus VAT.

      Jeżeli podobają się Wam moje felietony i lubicie je czytać, to bardzo proszę o Waszą pomoc i wysłanie SMSa o treści: doroku.92  na numer telefonu: 7055

      Z jednego numeru można wysłać, więcej niż jednego smsa!

      Wyniki konkursu, na bieżąco, możecie śledzić na:

      http://doroku.wiadomosci24.pl/felieton/#zamknij

       

       

      Pozdrawiam serdecznie,

      Jacek Bogdanowicz

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 maja 2014 15:47
  • wtorek, 20 maja 2014
    • Andrea Anastasi blisko objęcia Lotosu Gdańsk!

      Niedawny trener reprezentacji polskich siatkarzy - Andrea Anastasi - przebywa obecnie w Gdańsku, gdzie negocjuje warunki objęcia tamtejszej drużyny!

      Włoch na swoich oficjalnych profilach na portalach społecznościowych sugerował, że niedługo coś w jego życiu się zmieni!

      W sobotę, tj. 17 maja na Twitterze napisał: "The next Monday I take a plane for start another journey....". Dzień później Anastasi był jeszcze bardziej tajemniczy: "I think next week I will not have time for tennis training, i have a commitment in a beautiful city". Teraz już na pewno wiemy, że chodziło o Gdańsk. Trener na Instagramie umieścił zdjęcie z lotniska, na której na tablicy odlotów widniał napis: "Gdańsk"!

      Jeżeli obie strony zgodzą się na warunki kontraktu to bez wątpienia będzie to jeden z najgłośniejszych transferów tego lata w Plus Lidze, jak nie najgłośniejszy! Anastasi stanie się wielką gwiazdą tego klubu i na pewno zachęci do swojej nowej drużyny znakomitych zawodników. Będzie to oznaczać, że drużyna Lotosu Gdańsk od nowego sezonu może być liczącym się zespołem w walce o najwyższe cele w lidze. Wielce prawdopodobne jest też, że asystentem Anastasiego zostanie Andrea Gardini, który znajdował się w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski.

        Już w pierwszym roku pracy znakomity duet trenerski doprowadził naszych siatkarzy do trzech medali: najpierw brązowego w Lidze Światowej, następie również brązowego na Mistrzostwach Europy organizowanych w Austrii i Czechach oraz do srebra w Pucharze Świata w Japonii. Rok 2012 rozpoczął się od historycznego zwycięstwa w finałach Ligi Światowej. Na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie Polska doszła do ćwierćfinału, ulegając w nim Rosji. W 2013r to pasmo samych porażek. Polacy dość szybko odpadli z Mistrzostw Europy, które organizowaliśmy wspólnie z Danią. Polski Związek Piłki Siatkowej nie zdecydował się przedłużyć kontraktu z Andreą Anastasim.

       Anastasi pozostaje bez pracy od 24 października 2013r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      wtorek, 20 maja 2014 16:28
  • czwartek, 15 maja 2014
    • Co się dzieje z Jerzym Janowiczem?

                 

      Od pewnego czasu bardzo głośno jest w mediach i nie tylko o najlepszym polskim tenisiście. Dziewiąta porażka z rzędu to rzeczywiście powód do niepokoju. W ubiegłym roku Łodzianin rozgrywał bardzo dobry sezon. Przebojem wdarł się do czołówki najlepszych tenisistów świata, zajmując 14 miejsce w rankingu ATP! Przełomowy dla Janowicza był rok 2012. Podczas turnieju ATP World Tour Masters 1000 w Paryżu doszedł do finału! Po drodze pokonał m.in. mistrza olimpijskiego i zwycięzcę  Wimbledonu Szkota Andy`ego Murray`a. Rok temu w turnieju w Rzymie doszedł do ćwierćfinału pokonując dwóch wyżej od siebie notowanych rywali, a następnie na kortach Rolanda Garossa doszedł do trzeciej rundy. Największy sukces odniósł jednak w Anglii. Podczas turnieju w Wimbledonie Janowicz, objawienie turnieju, doszedł aż do półfinału!  

      Sezon 2014 już od początku nie był udany. Z powodu kontuzji stopy musiał zrezygnować z występu w Pucharze Hopmana, w którym miał wystąpić w parze z Agnieszką Radwańską. W pierwszym wielkoszlemowym turnieju w tym roku w Australian Open Janowicz doszedł do trzeciej rundy, a więc powtórzył osiągnięcie z sezonu 2013. Kryzys, o ile tak to można nazwać, zaczął się od turnieju w Rotterdamie. Polak doszedł tam do ćwierćfinału, w którym musiał uznać wyższość Tomasa Berdycha. Kompletnie nieudana była dla niego wyprawa do USA. W Indiana Wells jak i w turnieju w Miami odpadł w swoich pierwszych meczach. Następnym w kolejności występem miały być spotkania w ramach Pucharu Davisa. Polska grała z Chorwacją w Warszawie. Janowicz przegrał oba swoje mecze. Cała afera związana z Janowiczem i jego grą rozpoczęła się właśnie od tego turnieju. Na konferencji prasowej po jego drugim meczu, po jednym z zadanych pytań tenisista nie wytrzymał i zaczął krzyczeć na obecnych tam dziennikarzy. Padły dość mocne słowa. Janowicz powiedział wówczas, że musi trenować w szopie, do tego ze złością mówił, żeby dziennikarze sami wyszli na kort i zaczęli grać. Na koniec stwierdził, że nie ma warunków dla sportowców w naszym kraju, a  studenci muszą wyjeżdżać za granicę, aby dobre zarabiać. Po całym incydencie odciął się on od mediów i w spokoju trenował do kolejnego turnieju. W mediach jednak na krok pisano o awanturze, bo inaczej tego nazwać nie można, którą wywołał tenisista. Większość kibiców oczekiwało, że właśnie w tym momencie popularny „Jeżyk” pokaże sportową złość na korcie. Nic bardziej mylnego… Odpadł w turnieju w Monte Carlo. Dwa turnieje w Hiszpanii: w Barcelonie i Madrycie również nie poszły po jego myśli. Miał odbudować się w Rzymie. Tam, gdzie w ubiegłym roku doszedł do ćwierćfinału i obronić 170pkt. w rankingu. W I rundzie trafił na Niemca Philipa Kohlschreibera. Przegrał 6:4, 6:7, 2:6. Mimo, że w drugim secie miał dwie piłki meczowe! Była to dziewiąta porażka z rzędu… 

      Ciężko zarzucić Janowiczowi brak pracy na treningach, ponieważ jak mówi jego ojciec- Jerzy Janowicz Senior, trenuje on przez kilka godzin dziennie. Fakt, poprawił on swoją grę. Zaczął znowu być agresywny, a jego pierwszy serw znów bywa niszczący. Charakter ma bardzo wybuchowy. W jego grze widać zadziorność. Przeżywa każdą piłkę. Widać, że mu zależy. Nigdy też nie odmówił gry dla reprezentacji Polski. Jednak coś z jego grą jest nie tak. Moim zadaniem idzie za tym sfera psychiczna. Janowicz jest młodym sportowcem, ma 24 lata. Szybko wszedł do czołówki najlepszych tenisistów świata. W Polsce stał się gwiazdą wysokiego formatu. Był na ustach wszystkich. Po jego wyskoku z konferencji stanęła za nim spora grupa kibiców. Jednak wielu się od niego odwróciło i zaczęło krytykować. Według mnie nie radzi on sobie z całą otoczką, która wytworzyła się wokół niego. Zamiast skupić się w 100% na grze, czasem pojawiają się myśli co powiedzą inni. Sam wiem jak to dobrze jest, ponieważ trenowałem piłkę siatkową przez spory okres mojego życia.

      W sporcie ważną rolę odgrywają psychologowie sportowi. Pomagają oni zawodnikom skupić się w pełni na pracy, którą muszą dobrze wykonać. Niegdyś polskiej kadrze skoczków narciarskich pomagał psycholog – Kamil Wódka. Sami skoczkowie mówili, że bardzo im pomogła ta współpraca. Obecnie pomoc psychologów jest bardzo powszechna. Dlaczego by, więc nie spróbować z Janowiczem?

      W tym trudnym okresie dla Jerzego Janowicza psycholog pomógłby uporządkować ważne rzeczy w głowie naszego sportowca. Jak na razie dobrą decyzją jest odłączenie się od mediów aż do najbliższego turnieju i skupienie się w pełni na treningach. Janowicz miał wielu kibiców sukcesu, którzy się od niego odwrócili w momencie, gdy zaczął ponosić porażki. A właśnie teraz są mu bardzo potrzebni. Nie zapominajmy, że jak dotąd jest jedynym polskim tenisistą, który doszedł do półfinału turnieju wielkoszlemowego!

      Jurku! trzymamy mocno kciuki i życzymy powodzenia w zbliżających się turniejach Roland Garros i Wimbledon. Wierzę, że przy uporządkowaniu pewnych spraw jesteś w stanie powtórzyć sukces z ubiegłego roku, a kto wie może go nawet poprawić!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 maja 2014 14:24
  • wtorek, 01 kwietnia 2014
    • Metanolu zapach czuć

       Kto zostanie mistrzem, a kto spadnie? Kto może być czarnym koniem sezonu, a kto wielkim rozczarowaniem?

      Wiosna dość szybko zawitała w tym roku do naszego kraju. Zadowolenie z tego powodu wyraziła spora część mieszkańców naszego kraju. Rodzice ze swoimi dziećmi wreszcie mogą bawić się w parkach i na skwerach w towarzystwie słonecznych promieni. Rolnicy nie będą narzekać na długą i mroźną zimę, przez którą ich plony nie będą obfite. Ale przede wszystkim wczesna wiosna to oznaka dla żużlowców, którzy wreszcie mogą zacząć przygotowania do nowego sezonu.

      W ubiegłym roku zima mocno dała się we znaki zawodnikom i kibicom. Z powodu niskich temperatur i opadów śniegu zostały przełożone pierwsze spotkania. W tym sezonie, na szczęście, jest już zupełnie inaczej!  Wszystkie drużyny w Polsce mają już za sobą treningi własnych torach.

      W sezonie 2014 w Ekstralidze pojedzie 8 drużyn. Jest ich mniej, ponieważ w ubiegłym roku było 10 ekip. Nie oznacza to jednak mniejszych emocji! Żadna z ekip nie zmarnował okna transferowego i solidnie wzmocniła swoje składy. Ruchy kadrowe nie ominęły ani jednego klubu. Według mnie będzie to jeden z najbardziej wyrównanych sezonów od lat! Jedynym outsiderem może być drużyna Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk, która na papierze ma znacznie słabszy skład od innych. Choć jak pokazał nam ubiegły sezon wcale takie drużyny nie muszą być dostarczycielem punktów. Sparta Wrocław udanie zakończyła rozgrywki w środku tabeli, mimo, że większość spisywała ją na walkę o utrzymanie! Do fazy play – off, podobnie jak w ubiegłym roku, awansują 4 najlepsze drużyny po sezonie zasadniczym. Meczów będzie 14, więc każdy będzie bardzo emocjonujący i jestem pewien, że nie jeden rozstrzygnie się dopiero w 15. biegu.

       

      SPAR Falubaz Zielona Góra:

      Celem drużyny z winnego grodu jest obrona tytułu mistrzowskiego. Podopiecznym Rafała Dobruckiego może niestety nie być już tak łatwo jak w ubiegłym roku. Wielką stratą oczywiście będzie wejście Patryka Dudka w wiek seniorski. Na pozycji juniora pozostaną Kamil Adamczewski i Adam Strzelec. O sile zespołu, ponownie jak w poprzednim roku, będzie stanowił Jarosław Hampel oraz Szwed Adreas Jonsson. Kapitan drużyny Piotr Protasiewicz również będzie ostoją drużyny. Do Falubazu dołącza znakomity młody zawodnik Aleksander Łoktajew, którego stać na komplet punktów, ale i jak pokazał nam poprzedni sezon miewa on także słabsze występy. Trener Dobrucki będzie miał w odwodzie jeszcze Krzysztofa Jabłońskiego, który  w ubiegłym roku miał kilka przebłysków i przyczyniał się znacząco do wygrywania przez Falubaz meczów oraz młodego Duńczyka Mikkela B. Jensena. Bez silnej „juniorki” kibice z Zielonej Góry nie będą mogli być pewni częstych zwycięstw swoich ulubieńców. Jednak miejsce w fazie play-off powinno być pewne!

      Unibax Toruń:

      Drużyna z województwa kujawsko – pomorskiego będzie startować z aż 8 ujemnymi punktami! Jest to bowiem kara za finałowy mecz w Zielonej Górze, w którym zawodnicy z Torunia odmówili wyjazdu na tor i oddali mecz walkowerem. Drużyna Jana Ząbika w tym roku ma oczywiście najmocniejszy skład. Gollob, Ward, Holder, Miedziński i sprowadzony przed sezonem Emil Sajfutdinow robią wrażenie. Do tego na pozycji juniorskiej będzie jeździł Paweł Przedpełski – odkrycie ubiegłego roku! Towarzyszyć mu będzie Oskar Fajfer. Konkurencję będą mieli jednak sporą, ponieważ tuż za nimi czai się Oskar Gollob, bratanek Tomasza Golloba. Na pozycji seniora pierwszy w kolejce jest Karol Ząbik, syna trenera Jana. Trudno mu jednak będzie wywalczyć miejsce w składzie. Jedynie przez kontuzje, któregoś z filarów drużyny, ale tego nikomu nie życzę! Zawodnicy z MotoAreny zadanie będą mieli dość trudne, aby awansować do czołowej czwórki. Myślę jednak, że może im się to udać. Pod warunkiem tylko, że w Toruniu nie oddadzą punktów żadnej drużynie!

      Unia Tarnów:

      Do Tarnowa wraca Greg Hancock, który otwarcie mówi, że wrócił, aby znów zdobyć z Unią tytuł. Zadanie nie jest niemożliwe, jednak nie będzie takie łatwe! Jaskółki mają tylko 5. zawodników na pozycji seniora, czyli nie mają nikogo w rezerwie! Artiom Łaguta, Martin Vaculik oraz Krzysztof Buczkowski nie są zawodnikami pierwszej klasy, którzy będą zdobywać co mecz dwucyfrową liczbę punktów. Pewnym punktem będzie za to Janusz Kołodziej. Na pozycji juniora Kacper Gomólski i najprawdopodobniej Edward Mazur, również nie gwarantują punktów. Unia na pewno będzie walczyć o play –off. Ja jednak uważam, że będą oni rozczarowaniem tego sezonu. Ale jak będzie pokaże nam zbliżający się wielkimi krokami sezon, który 12 kwietnia zainauguruje nam właśnie Unia Tarnów wyjazdowym meczem z Falubazem.

      CKM Włókniarz Częstochowa:

      Żużlowcy spod Jasnej Góry mają spore powody do zmartwień. W ubiegłym tygodniu operację przeszedł Grigorij Łaguta. Rozpoczął on już jednak rehabilitację, ale okresu przygotowawczego nie przepracuje tak solidnie jak pozostali koledzy z drużyny. Włókniarz wzmocnił się Grzegorzem Walaskiem, który będzie na pewno wiodącą postacią w drużynie Piotra Żyty. Rune Holta, młody gniewny Michael Jepsen Jensen i Rafał Szombierski oraz zdrowy Grisza Łaguta mogą popsuć krwi nie jednej drużynie. Częstochowianie mogą liczyć również na solidną parę juniorów: Artur Czaja i Hubert Łęgowik. Ciekawą postacią Jest Maksym Drabik, syn byłego żużlowca Włókniarza Sławomira zapowiada się na wielki talent, a ma dopiero 16lat!

       

      Stal Gorzów:

      W drużynie z Gorzowa Wielkopolskiego widzę pewnego kandydata do miejsca w czołowej czwórce, a nawet przyszłego Mistrza Polski! Na stadion im. Edwarda Jancarza wraca Matej Zagar, który na tym owalu czuje się jak ryba w wodzie! Stalowcy są głodni sukcesu. Ubiegły sezon ukończyli dopiero na 5 miejscu. Dwa poprzednie były jednak medalowe. Kibice czekają, więc na upragnione złoto! Na pewno jednym z liderów drużyny będzie 19-letni Bartosz Zmarzlik. Mimo młodego wieku junior ze stolicy województwa lubuskiego nie raz już pomagał swojej drużynie w zwycięstwach ligowych. Jego partnerem w biegu juniorskim będzie Adrian Cyfer, który w przedsezonowych testach spisuje się bardzo dobrze. Nowym nabytkiem Stali jest Piotr Świderski, który w ubiegłym roku w Gnieźnie prezentował dobrą formę i był jednym z najlepszych zawodników Startu. Oprócz wspomnianego Zagara w drużynie pojadą zawodnicy, którzy na stadionie przy ulicy Śląskiej występowali w ubiegłym roku, czyli Niels Kristian Iversen, Krzysztof Kasprzak, Tomasz Gapiński, Linus Sundstroem. A kto w rezerwie? No właśnie to wielka niewiadoma w drużynie Piotra Palucha. W pierwszej kolejce we Wrocławiu najprawdopodobniej do składu nie zmieści się Tomasz Gapiński, który był kontuzjowany i dopiero zaczyna jeździć pierwsze kółka w tym roku. Ale zdrowy Gapa będzie chciał wrócić od razu do pierwszego składu. Trener Paluch będzie miał na pewno spory ból głowy na kogo postawić przed każdym meczem.

      Fogo Unia Leszno:

      Leszczyńskie byki swój największy atut mają na pozycji juniorów. Piotr Pawlicki i Tobiasz Musielak stanowią bardzo dobrą parę i są w stanie wygrać każdy bieg juniorski. Powinni być pewnym punktem drużyny. Do Leszna z Rzeszowa przywędrował Nicki Pedersen. Były mistrz świata to wciąż osoba, którą stać na komplet punktów w niejednym spotkaniu. Solidny powinien być również Duńczyk Kenneth Bjerre. Pozostałe miejsca w składzie uzupełnią Polacy. Starszy z braci Pawlickich Przemysław, doświadczony Damian Baliński, a także Grzegorz Zengota. Uważam, że Unia ma spore szanse na play-off i będzie się o niego biła z Unibaxem!

      Betard Sparta Wrocław:

      W drużynie ze stolicy Dolnego Śląska widzę czarnego konia obecnych rozgrywek. Już w poprzednim roku udowodnili, że stać ich na dobre wyniki i robienie niespodzianek, a w tym sezonie są jeszcze mocniejsi! Do Wrocławia wraca Maciej Janowski. Młody i gniewny jak można opisać Janowskiego. Tym, że Sparta ma medalowe ambicje jest fakt, że do drużyny Piotra Barona dołączył Chorwat Jurica Pavlić! Ponownie o sile drużyny będzie stanowił mistrz świata Tai Woffinen, który jest gwarantem dwucyfrowej ilości punktów w każdym meczu. Stawkę uzupełnią Tomasz Jędrzejak i Troy Batchelor. Na pozycji juniorskiej dwóch Patryków Dolny i Malitowski, którzy też potrafią czasem zaskoczyć. Pierwszy test Wrocławian już 13 kwietnia. I to jaki test! Na własnym torze podejmą Stal Gorzów.

       

      Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk:

      Ekipa Stanisława Chomskiego wyraźnie odstaje od reszty stawki. Ich największym atutem może być ich utalentowany junior – Krystian Pieszczek, który powinien być jednym z liderów drużyny. Obok niego o zdobycz punktową powinien zadbać na pewno Leon Madsen oraz Fredrik Lindgren. Od nich na pewno kibice będą oczekiwać dobrej jazdy. Od lat związany z Gdańską drużyną Thomas H. Jonasson znakomicie zna gdański owal i w meczach u siebie powinien wspomóc kolegów. Do tego Renat Gafurow i najprawdopodobniej Artur Mroczka, chyba, że trener Chomski zdecyduje się na, któregoś z braci Szymko Marcela albo Cypriana, a może na ich rówieśnika Mathiasa Thoernbioma.

       

      I kolejka ENEA Ekstraligi 2014:

      12 kwietnia godz. 15:30 Falubaz Zielona Góra – Unia Tarnów

      13kwietnia godz. 16:30 Sparta Wrocław – Stal Gorzów

                                              16:30 Wybrzeże Gdańsk – Unibax Toruń

                                              19:00 Unia Leszno – Włókniarz Częstochowa   

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      wtorek, 01 kwietnia 2014 10:42
  • środa, 26 marca 2014
    • Wielki Milan padł na deski...

        Padł i jak na razie nic nie wskazuje na to, żeby miał się podnieść i uratować obecny sezon, który jest po prostu fatalny! Rossoneri nie przypominają drużyny, która jeszcze niedawno biła się o mistrzostwo Serie A, z sukcesami grała w Pucharze Włoch i Lidze Mistrzów. Po 29 kolejkach ekipa z San Siro jest dopiero 12 ze stratą… 38(!) punktów do liderującego Juventusu Turyn! Tak fatalnego sezonu Mediolan nie pamięta od dawna! W dodatku bilans bramkowy jest ujemny i wynosi 42:43. Dla porównania Juventus i druga w tabeli Roma łącznie straciły tylko 34 bramki!

      Po zwolnieniu trenera Massimiliano Allegriego szefostwo postawiło na trenerskiego żółtodzioba Clarenca Seedorfa. Jest to jego debiut w roli trenera i od razy został wrzucony na głęboką wodę. Szef klubu Sylvio Berlusconi miał nadzieje, ze Seedorf tak jak jego dwa wcześniejsze trenerskie wybory również uzdrowi Milan i okaże się strzałem w dziesiątkę Przed laty  Berlusconi najpierw postawił na  mało znanego Arrigo Sacchiego, a później na Fabio Capello. Ale Seedorf jak na razie zupełnie sobie nie radzi. W 5. ostatnich meczach zdobył zaledwie 4 punkty!

      Przed laty Holender był jednym z najlepszych pomocników świata. Na boisku rządził. Był przywódcom na nim jak i poza nim. Bez niego Milan prowadzony wówczas przez Carlo Ancelottiego nie stałby się światową potęgą, wygrywając m.in. dwukrotnie Ligę Mistrzów. Jego spokój i opanowanie, a także lata spędzone w Mediolanie na pewno zaważyły na wyborze. Ale Seedorf w roli trenera jest zupełnie inny.

      To co mnie w najbardziej zabolało to fakt, że Milan przestał grać ofensywnie. Brak mu polotu i finezji jak za epoki Ancelottiego lub mistrzowskiego sezonu Allegriego. Strach pomyśleć jak wyglądałaby gra bez Kaki, który co mecz próbuje napędzać ataki Milanu. Jednak on sam meczu nie wygra. Zdecydowanie brakuje strzeleckiej formy Mario Balotellego, którą imponował w Manchesterze City. Kontuzję wciąż leczy El Shaarawy. Pazzini ma już swoje lata i nie dysponuje zawrotną szybkością. Bardzo dziurawa jest też obrona mediolańczyków. Nie pamiętam, kiedy ostatnio Milan dał sobie strzelić aż 4 bramki na San Siro i to w dodatku z małoznaczącym przeciwnikiem. Oczywiście chodzi o niedawny mecz z Parmą i porażkę 2:4.

      W Lidze Mistrzów Milan odpadł w 1/8 z rewelacją tego roku – Atletico Madrid. Rewanżowy mecz w Madrycie obnażył wszystkie braki Milanu, choć ja pewnie jak i wielu fanów Milanu  po wyrównującej bramce Kaki miało ciche nadzieje i na ćwierćfinał. Niestety potwierdziło się stare przysłowie, że nadzieja bywa matką głupich

      Sylvio Berlusconi po tej porażce zapowiadał walkę w tabeli Serie A  o Ligę Europejską, ponieważ Milan w europejskich pucharach grał zawsze. Skoro tak to komplety punktów są koniecznie potrzebne i należy zacząć ryzykować na boisku, mimo, że do końca pozostało jeszcze 9 kolejek. Do słów Berlusconiego widocznie nie dostosowuje się trener. W ostatnim meczu z Lazio w Rzymie padł remis 1:1. Seedorf przeprowadził tylko jedną ofensywną zmianę! Za Hondę wszedł Balotelli. Później widać było, że Milan broni remisu i małocennego jednego punktu… Na boisko wbiegli w 75 min. Muntari a w 84min. obrońca Bonera! Na ławce w gotowości pozostawali m.in. Robinho, Birsa (formą nie imponuje, ale jest to ofensywny zawodnik, który bądź co bądź może przeważyć o losach meczu i zdobyć zwycięską bramkę) oraz Taarabt.

      Dzisiaj Milan podejmie na wyjeździe Fiorentinę, w której coraz więcej szans gry dostaje Rafał Wolski. Klub z Florencji pokonał w poprzedniej kolejce 3. w tabeli Napoli. Wciąż walczy o 3 miejsce dające prawo gry w eliminacjach do LM. Miejsce, o którym mój Milan może tylko pomarzyć…

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      środa, 26 marca 2014 08:44
  • środa, 12 marca 2014
    • Król Carlo I

        Jako zawodnik zdobył trzykrotnie mistrzostwo Włoch (raz z Romą, dwukrotnie z Milanem). Na swojej bogatej liście ma m.in. liczne Puchary Włoch, Superpuchar Włoch i Europy, dwukrotnie zdobywał z Milanem Puchar Europy. W trzech klubach w Serie A, w Parmie, Romie i Milanie, zagrał łącznie 338 meczów, strzelając 35 bramek! W reprezentacji wystąpił 26 razy strzelając jedną bramkę. Carlo Ancelotti można rzec spełniony. A trener? Debiut trenerski zaliczył w sezonie 1995/1996 w AC Reggiana. Od razu odniósł sukces wprowadzając klub do najwyżej klasy rozgrywkowej. Jego niezwykłe umiejętności trenerskie od razu zostały zauważone. Ancelotti po sezonie odszedł do Parmy, klubu, w którym zaczynał piłkarska karierę. Sprowadził z argentyńskiego River Plate 21-letniego Hernana Crespo. U boku znakomitego trenera jego kariera w szybkim tempie eksplodowała. Pod wodzą Włocha w trzech sezonach w 82 występach strzelił aż 40 bramek, a to był dopiero początek jego wielkiej kariery.

                  Ancelotti z Parmy przeniósł się do Juventusu, zastępując w roli szkoleniowca Marcello Lippiego, który odszedł do Interu. Z klubem z Turynu jednak wielkich sukcesów nie odniósł. Najwyżej w lidze zaszedł na drugie miejsce. W połowie sezonu 2000/2001 zostało ogłoszone, że stery w klubie ponownie przejmuje Lippi. Ancelotti miał wrócić do Parmy, jednak zgłosił się klub, któremu nie mógł odmówić. AC Milan, bo o niego właśnie chodzi złożył trenerowi ofertę nie do odrzucenia. W klubie, w którym był gwiazdą jako zawodnik miał zostać gwiazdą jako trener i przywrócić Milanowi mistrzowskie trofea.

      Carlo Ancelotii jest twórcą ustawienia 4-1-2-1-2. (czterech obrońców, defensywny pomocnik, dwóch środkowych pomocników, jeden ofensywny pomocnik i w ataku dwóch napastników). Po raz pierwszy to ustawienia zastosował w Milanie. Można powiedzieć, że przyniosło wielki sukces, a piłkarze, których sprowadzał na San Siro idealnie się w to ustawienie wpasowywali. Włoski trener przywrócił Milan na właściwe toru. W 2003r. wygrał Ligę Mistrzów, pokonując Juventus Turyn po serii rzutów karnych, a rok później zdobył Mistrzostwo Włoch. Ze swoich piłkarzy wyciskał maksimum. Milan stał się drużyną, która grała jeden z piękniejszych futboli w Europie. Dużą zasługa w tym Kaki. Brazylijski piłkarz został w 2003 roku sprowadzony z Sao Paulo za 8,5mln euro. W 2005r. Milan był bardzo blisko ponownego wygrania LM. Przegrał jednak z Liverpoolem po serii rzutów karnych, choć do przerwy prowadził aż 3:0! Jednak już w 2007r. Ancelotti znów był na ustach wszystkich. Wygrał Ligę Mistrzów z jednym klubem po raz czwarty! Dwukrotnie jako piłkarz i dwukrotnie jako trener.

      Po ośmiu fantastycznych latach pracy w Mediolanie przeniósł się do Londyny, że poprowadzić Chelsea. Mimo, że zdobył mistrzowski tytuł w Premier League, został zwolniony przez Romana Abramowicza, ponieważ nie osiągał zadawalających wyników w Lidze Mistrzów.

      Przeniósł się do Paryża. Paris Saint-Germain zostało objęte przez szejka i szukało trenera, który za wielkie pieniądze szybko doprowadzi jego klub do sukcesów. Ancelotii w 2013 roku zdobył Mistrzostwo Francji. W tym samym roku znakomity trener doszedł z paryżanami do ćwierćfinału LM. Oznaczało to, że osiągnął taki rezultat  już z czwartym klubem! (wcześniej z Juventusem, Milanem, Chelsea). Po dwóch latach spędzonych w stolicy Francji odszedł do Madrytu i przejął Real.

      Jego asystentem został Zinedine Zidane, z którym Ancelotii pracował w Juventusie. Real przeżywał wówczas kryzys. Widać było, że Jose Mourinho nie radzi sobie już w szatni Realu, a coraz większą presję wywierali na niego kibice oraz prezes Florentino Perez za brak sukcesu w Lidze Mistrzów. The Special One w trzech kolejnych sezonach pracy dochodził „tylko” do półfinału. Przyjście Carlo Ancelottiego miało uspokoić drużynę i nadać jej nowego charakteru. Do drużyny przed obecnym sezonem dołączył Gareth Bale. Wszyscy zastanawiali się, czy u boku Cristiano Ronaldo Walijczyk będzie równie skuteczny jak w Tottenhamie. Śmiało można zaryzykować tezę, że obecnie gra on jeszcze lepiej! Duża w tym zasługa oczywiście trenera. Styl w jakim Real pokonuje swoich rywali jest po prostu niesamowity. W wielkiej formie jest Angel Di Maria. Z ofensywą bardzo dobrze współpracuje Luka Modrić. To jak włoski trener odmienił zawodników jest niewiarygodne. Real przypomina Milan za swoich najlepszych lat (oczywiście pod wodzą Ancelottiego). Ponownie dużą rolę odgrywają boczni obrońcy, którzy włączają się w prawie każdy atak drużyny. Jak niegdyś w Mediolanie Cafu i Jankulovski teraz w Madrycie  Carvajal i Marcelo. Od niedawana Real został liderem Primera Division i jestem niemal pewny, że pierwszego miejsca już nie odda. Na pewno nie pozwoli na to Ancelotii. Nie mogę doczekać się już Gran Derbi. Real, co nie jest często spotykane, będzie grał w roli faworyta.

      W debiutanckim sezonie w Madrycie Carlo Ancelotti zmierza pewnie po tytuł. W Lidze Mistrzów rozgromił na wyjeździe aż 6:1 Schalke i pewny już jest gry w ćwierćfinale, a co za tym idzie Ancelotti ustanowi trenerski rekord, ponieważ doszedł do ćwierćfinału LM z pięcioma różnymi klubami, co do tej pory nie udało się żadnemu trenerowi! Ba, może ona zdobyć mistrzostwo w czwartym kraju, po Włoszech, Anglii i Francji! Co więcej może on z drugim klubem wygrać LM, bo z tak dobrze grającym (wreszcie) Realem jest to bardzo możliwe, a zagrozić może mu tylko inny wirtuozerski trener Pep Guardiola i jego Bayern…

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Król Carlo I”
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      środa, 12 marca 2014 15:07
  • wtorek, 25 lutego 2014
    • Dwie kolejki rundy wiosennej za nami! Jak przedstawia się sytuacja w tabeli? Kto ma szanse na mistrzostwo, a kto spadnie?

      Jedni kibice są dumni z zawodników i sztabu szkoleniowego, drudzy zalewają klub falami krytyki. Znów chciałoby się rzec, ze miłość do polskiego futbolu bywa naprawdę ciężka!

      Bardzo udanie rozpoczęła Legia, która pod wodza nowego trenera Henninga Berga wygrała dwa mecze: Na Łazienkowskiej z Korona i w Zabrzu z Górnikiem. Imponującym faktem jest, że Legia nie straciła bramki w tych meczach. Widać, że Kuciak wrócił już do pełnej sprawności po kontuzji, a Dossa Junior i Iniaki Astiz tworza bardzo dobrą parę obrońców. Martwić może fakt, że na cztery bramki, żadnej nie strzelił napastnik. Dwaliszwili dostał za to czerwoną kartkę, a nowy nabytek – Orlando Sa niczym specjalnym się nie wyróżnił.  Legia (o ile nie zdarzą jej się niespodzianki) pewnie powinna pozostać na pierwszym miejscu w tabeli po rundzie zasadniczej.

      Franciszek Smuda udowodnił, że jest bardzo dobrym trenerem klubowym, ale nie reprezentacyjnym. Wisła pewnie pokonała Cracovie w derbach 3:1 i do lidera traci 6 punktów przewagi. W polskiej Ekstraklasie na nowo odrodzić się próbuje Semir Stilic i jak na razie wychodzi mu to rewelacyjnie. Wisła z Legią będą toczyć bój o mistrzostwo Polski.

      Ruch Chorzów odniósł czwarte zwycięstwo z rzędu! Drużyna Jana Kociana gra bardzo ładny futbol i w tym momencie staje się głównym kandydatem do gry w europejskich pucharach. Warto zwrócić uwagę, że w drużynie Chorzowian występują sami Polacy! Na wiosnę świetną formę prezentuje Macie Jankowski. Jeżeli  ją utrzyma to Ruch naprawdę może powalczyć o LE.

      Pierwszym z klubów, który widocznie źle przepracował przerwę zimowa jest Górnik Zabrze. Dwie porażki i bilans bramek 0-6. Nie ma co się dziwić kibicom, że ostro zaczęli krytykować  trenera Wieczorka. Plany o mistrzowskim tytule będą musiały być przełożone na drugi rok. Ekipie ze Śląska pozostanie walka o LE oraz Puchar Polski.

      W 22. Kolejce Lech Poznań pokonał u siebie Śląsk Wrocław 2:1 i kibice oraz działacze mogli myśleć o dobrej rundzie wiosennej. Tydzień później drużyna Mariusza Rumaka przegrała z Marcinem Robakiem z Pogonią Szczecin aż 5:1! Obrona w tym meczu nie istniała! Kolejorz traci aż 12 punktów do lidera. W następnej kolejce w meczu z Piastem Gliwice zawodnicy i trener będą  mieli wszystkim coś do udowodnienia.

      Marcin Robak dał Pogoni zwycięstwo nad Lechem, strzelając aż 5 bramek! Napastnik przyczynił się także do wcześniejszego zwycięstwa nad Lechią Gdańsk, zdobywając bramkę na 2:1( ostatecznie Pogoń wygrała 3:2). Na meczu w Szczecinie był komplet widzów i nie ma co się dziwić, bo z taką grą, LE jest jak najbardziej realna.  A nie zapominajmy, że dzisiaj oficjalnie klub wzmocnił Rafał Murawski!

      Klub z Bydgoszczy jest pokłócony z kibicami. Ale tylko tymi, którzy prowadza żywy doping przez cały mecz i robią oprawy(ultrasi). Są oni przeciwko  właścicielowi  Radosławowi Osuchowi. Szkoda, ponieważ z dopingiem kibiców byłoby im o wiele łatwiej walczyć o miejsce w czołowej ósemce. A tak mają tylko dwa punkty przewagi nad grupą walczącą o utrzymanie. Uważam, że geniusz trenera Tarasiewicza da miejsce w grupie mistrzowskiej.

       

      Po zwycięstwie nad Zawiszą Lechia awansowała na 8. miejsce w tabeli. Podobnie jak Jankowski z Ruchu fantastycznie sezon rozpoczął Patryk Tuszyński . W dwóch meczach strzelił 5 bramek i na pewno będzie wiodącą postacią do końca rundy. Ciężko ocenić szansę Lechii, ale uważam, ze pozostanie na miejscu w grupie mistrzowskiej.

      Cracovia przegrała dwa mecze na wiosnę i spadła w tabeli na 9 miejsce. Ma jednak tyle samo punktów co ósma Lechia. Widać brak kontuzjowanego Nowaka, który był głównym motorem napędowym drużyny z Krakowa. Cracovia jednak spokojnie utrzyma się w lidze.

      Jagiellonia również nie miała dobrego startu. Porażka i remis spowodowały, że drużyna z Białegostoku spadła na 10. miejsce. Podobnie jednak jak Cracovia o spadek nie musi się martwić, a wciąż może awansować do czołowej ósemki.

      11. jest Piast Gliwice. Ta drużyna niczym nas nie zaskoczyła. Przegrała z dużo mocniejsza Wisłą i zremisowała z ostatnim Widzewem. O awans będzie ciężki, mimo faktu, że traci tylko 2 punkty. Utrzymanie się  w lidze za to pewne.

      Korona Kielce, wzmocniona napastnikiem z Kazachstanu, również nie pokazała nic specjalnego, choć remis u siebie z Zagłębiem możemy uznać za rozczarowanie. Wyjazdowy mecz do Zabrza będzie bardzo ważny dla dalszych losów Korony.

      Dramat Śląska Wrocław – tak w skrócie można przedstawić sytuacje klubu, który jeszcze niedawno występował w europejskich pucharach! Wczoraj zwolniony został trener Stanislav Levy.  O awansie do grupy mistrzowskiej można już zapomnieć. Śląsk powinien, a nawet musi się utrzymać w ekstraklasie i od nowego sezonu zbudować drużynę, która mogłaby ponownie włączyć się w walkę o awans do LE.

      Zagłębie Lubin na inauguracje wiosny rozbił Górnika Zabrze 3:0! Ma jednak tyle samo punktów co 15. Podbeskidzie. Walka o utrzymanie będzie trwać do ostatniej kolejki!

      Widzew Łódź z zaledwie 16. Punktami zajmuje 16, ostanie miejsce. Spadek ekipy z Łodzi jest niemal przesądzony, tym bardziej, że następna kolejkę rozegrają w rewelacyjnym Chorzowie.

       

      Podsumowując!

      Walka o mistrzostwo kraju rozstrzygnie się między Legią a Wisłą

      3 miejsce, premiowane grą w eliminacjach do LE, przypadnie komuś z czwórki: Ruch, Górnik, Lech i Pogoń.

      Pasjonująca walka o miejsca w grupie mistrzowskiej będą toczyć się między: Zawiszą, Lechią, Cracovią i Jagiellonią. Choć nie możemy zapominać o Piaście i Koronie.

      Dwie ostanie drużyny ligi spadną do niższej klasy rozgrywkowej. Niemal pewny spadku jest Widzew. A o utrzymanie powalczą ze sobą Podbeskidzie i Zagłębie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 lutego 2014 14:26