Wpisy

  • środa, 22 października 2014
    • Rozstrzelana Liga Mistrzów - Veni vidi vici Bayernu!

      Nie pamiętam już, kiedy jednego dnia w rozgrywkach grupowych Ligi Mistrzów padło aż tyle goli. W ośmiu meczach piłka aż 40 razy znalazła drogę do bramki! Daje to niesamowitą średnią 5 bramek na mecz. A warto zwrócić uwagę, że w jednym z tych spotkać padła tylko jedna bramka. PSG pokonało na wyjeździe Apoel 1:0. Nie obeszło się także bez polskich akcentów. Jedna z siedmiu bramek dla Bayernu, a pierwszą w tej edycji LM, strzelił Robert Lewandowski. Polak zanotował też asystę przy bramce Arjena Robena. Cały mecz na ławce Romy spędził bramkarz Łukasz Skorupski. Ostatecznie Bawarczycy pokonali Rzymian aż 7:1. Pep Guardiola jak i cały zespół z dumą mogą rzec: veni vidi vici! 

      45 minut na Camp Nou zagrał Arkadiusz Milik. Piłkarz, który ostatnio jest w świetnej formie (strzelił dwie bramki w eliminacjach do Euro) pokazał ją również tym razem. Wypracował jedyną bramkę dla swojego zespołu. Ostatecznie Barcelona wygrała 3:1

      Strzelaninę urządził sobie również Shakthar Donieck który pokonał na wyjeździ BATE Borysów 7:0! Siedem bramek padło również w Gelsenkirchen. Schalke na swoim boisku pokonała Sporting 4:3. Bohaterem meczu został Kameruńczyk Choupo-Moting, który w doliczonym czasie gry pewnie wykonał rzut karny. Dzisiejszego wieczoru szczęśliwi będą też kibice Chelsea Londyn. Ich pupile rozgromili na Stamford Bridge słoweński Maribor 6:0! Powodów do radości nie mają niestety fani Manchesteru City. The Citizens zremisowali w Moskwie z CSKA 2:2, mimo, że prowadzili 2:0. Drugie zwycięstwo w fazie grupowej odnieśli piłkarze FC Porto. Tym razem pokonali u siebie Athletic Bilbao 2:1. Baskowie po trzech meczach mają zaledwie jeden punkt.

      Podsumowanie:

      AS Roma - Bayern Monachium 1:7

      BATE Borysów - Shakhtar Donieck 0:7

      Schalke Gelsenkirchen - Sporting Lizbona 4:3

      Chelsea Londyn - Maribor 6:0

      CSKA Moskwa - Manchester City 2:2

      FC Barcelona - Ajax Amsterdam 3:1

      FC Porto - Athletic Bilbao 2:1

      Apoel Nikozja - PSG 0:1

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      środa, 22 października 2014 21:19
  • wtorek, 21 października 2014
    •  AC Milan – zespół, który się kocha albo nienawidzi.

        

      Pod koniec marca napisałem artykuł o fatalnej grze Milanu w poprzednim sezonie - http://jacekbogdanowicz.blox.pl/tagi_b/2675/AC-Milan.html. Jak się później okazało był to najgorszy sezon tego zespołu od niepamiętnych, dla mnie, czasów. Milan zajął dopiero 8. miejsce i nie zakwalifikował się do rozgrywek w europejskich pucharach. Po sezonie odszedł trenerski żółtodziób, który miał być zbawcą Rossonerich – Clarence Seedorf. Po latach sławy, sukcesów w Lidze Mistrzów, stylu gry, którym zachwycały się rzesze kibiców, przyszedł okres złej passy. W dużym stopniu spowodowane jest to oczywiście polityką transferową władz klubu. Wielu fanów mówi wprost, że od jakiegoś czasu Adriano Gallianiemu nie zależy już na klubie. Próbuje oszczędzać na wszystkim. Przed obecnym sezonem również nie brakowało transferowych kontrowersji. Do Benfici odszedł 19- letni wychowanek klubu Bryan Cristante, uchodzący za wielki talent. Ten ruch transferowy naprawdę trudno jest zrozumieć. Do klubu dołączył obrońca Adil Rami. W poprzednim sezonie przez pół roku przebywał w Mediolanie na wypożyczeniu. Historia tego transferu jest na swój sposób ciekawa. Milan negocjował z Valencią kwotę transferu. Oba klubu kłóciły się o pół miliona euro. Sprawy w swoje ręce postanowił wziąć sam piłkarz, który dołożył do tej transakcji z własnej kieszeni. Jak później mówił, szybko pokochał Mediolan i poczuł się jednym z Rossonerich. Z klubem pożegnał się też Mario Balotelli, a w jego miejsce z Chelsea przyszedł Fernando Torres, którego od kilku lat próbował się pozbyć Roman Abramowicz. Zawodnik ten ma już 31 lat, a więc najlepsze lata za sobą. Po przyjściu do Milanu złapał drobną kontuzję. Ale po jej wyleczeniu w czwartym z kolei meczu wychodził w podstawowej 11. Na boisku jest przydatny, dobrze rozumie się z kolegami.

      I tutaj należy zauważyć fantastyczną pracę trenera Filippo Inzaghiego. Tego nazwiska przedstawiać nikomu nie muszę. Piłkarski geniusz, list pola karnego. Jeden z moich ulubionych zawodników, którzy odeszli już na sportową, w pełni zasłużoną, emeryturę. Pracował w Milanie przez dwa lata  w  młodzieżowej drużynie Allievi Nazionali. Poznał dokładnie budowę klubu. Jeździ na trenerskie szkolenia. Cały czas nad sobą pracuje. Jest ulubieńcem kibiców zasiadających na Curva Sud (ultrasi Milanu). Jako zawodnik w całej karierze występów w Serie A strzelił 197 bramek, z czego 73 dla Milanu. Świetnie dogaduje się z Gallianim i Berlusconim, czyli dwójką najważniejszych ludzi w klubie. Inzaghiemu powierzono zadanie odbudowy wielkiego Milanu. Jak na razie idzie mudobrze. Po 7. kolejkach Rossoneri zajmują 4 miejsce ze stratą 5 punktów do liderującego Juventusu. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że Milan ma najwięcej strzelonych bramek – 16. Świetny sezon rozgrywa Keisuke Honda – już 6 bramek! Do składu wrócił też wychowanek klubu Stephan El Shaarawy. Z przyjemnością ogląda się na grę Milanu w ofensywie. Pozwala to patrzeć z optymizmem w przyszłość. Stylem w ataku przypomina byłą drużynę Carlo Ancelottiego, w której sam się zakochałem. Milan ma jednak spore problemu w obronie. Dobre mecze w defensywie przeplata tymi gorszymi. Drużyna straciła aż 10 bramek (tylko 6 zespołów straciło więcej) Z Empoli (2:2) Milan stracił bramki po stałych fragmentach gry. Z Cesną (1:1) po fatalnej postawie obrońców i jeszcze gorszej bramkarza Abbiatiego (Diego Lopez wciąż leczy kontuzję). O ile można spodziewać się, że Milan w meczu bramkę zdobędzie to trzeba niestety liczyć się też z tym, że na pewno ją straci.

      Wróćmy jeszcze na chwilę do trenera. W każdym meczu, po strzeleniu bramki, widać jak Super Pippo jest zżyty z drużyną. Biega, cieszy się, podbiega do zawodników -  tak jakby to ona grał na boisku. Od razu widać, że w drużynie panuje świetna atmosfera. Ta, której brakowało chociażby w poprzednim sezonie. Tego nawet nie ukrywają sami działacze. Galliani otwarcie w wywiadach chwali Inzaghiego i jego ruchy kadrowe. Co na to prezydent klubu Sylvio Berlusconi? Co piątek zjawia się w Milanello (ośrodek treningowy Milanu). Przed meczem z Veroną (wygranym 3:1) zadzwonił do trenera 10 minut przed meczem, tylko po to, aby życzyć mu powodzenia. Atmosfera udziela się także kibicom, którzy coraz liczniej przychodzą na San Siro. M. in. wpływy z biletów pomogą w podpisaniu nowych kontraktów. Adriano Galliani zapytany o zimowe okienko transferowe, potwierdził zainteresowanie Samim Khedirą z Realu Madryt. Para Khedira – De Jong, czy to nie wygląda rewelacyjnie?!

      Ostatnio głośno było w mediach o dość abstrakcyjnym pomyśle dyrektora klubu Umberto Gandiniego. „Chciałbym wprowadzenia dzikich kart albo innych dróg awansu do Ligi Mistrzów dla klubów posiadających odpowiednie możliwości oraz prestiż, by rywalizować w tych rozgrywkach”- powiedział Gandini. Następnie narzekał: „Spójrzmy na przykład na Włochy. Co roku dwie drużyny wchodzą do LM bezpośrednio, a jedna gra w eliminacjach, ale o czołowe trzy miejsca walczą Juventus, Milan, Inter, Roma, Napoli czy Lazio”. Za takie pomysły powinno się takiego człowieka od razu zwolnić. Takie działania prowadzą do nienawiści kibiców.

      Milan jest wielkim klubem i o swojej wielkości może udowodnić tylko grą na boisku. Tak robiła drużyna Sacchiego, Capello, Ancelottiego. Tak też, mam nadzieję, zrobi drużyna Filippo Inzaghiego. Porwie kibiców swoim stylem, wolą walki, piękną grą w ofensywie, silną defensywą i w przyszłym sezonie dobrą grą w Lidze Mistrzów. Niech da kibicom na całym świecie powody do zakochania się! Czy to po raz pierwszy, czy jak w moim przypadku, kolejny. Forza Milan!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „  AC Milan – zespół, który się kocha albo nienawidzi.”
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 października 2014 13:03
  • niedziela, 12 października 2014
    • Tego brakowało polskiej reprezentacji.

      Wczoraj wieczorem polska reprezentacja pokonała obecnych mistrzów świata Niemców na Stadionie Narodowym 2:0! Odnieśliśmy tym samym pierwsze zwycięstwo w historii nad tym rywalem. Wcześniej 6 razy remisowaliśmy, a 12 razy musieliśmy uznać wyższość zachodniego sąsiada.

      Entuzjazm jest ogromy, radości nie ma końca, ale nie zapominajmy, że już we wtorek kolejny mecz eliminacyjny ze Szkocją. Łatwo nie będzie, ale jeżeli nasi zawodnicy zagrają tak jak w drugiej połowie z Niemcami to o wynik jestem spokojny i o komplet punktów po trzech spotkaniach.

      Wreszcie w naszej reprezentacji pokazali się liderzy. Szczęsny rozegrał, bezapelacyjnie, najlepszy mecz w tym sezonie. Kamil Glik udowodnił, że nie tylko w Torino, którego jest kapitanem, potrafi rozgrywać świetne mecze. Rządził w obronie -  czyścił niemal każdą piłkę. Przede wszystkim wprowadził potrzebny od dawna spokój w defensywie. Grzegorz Krychowiak swoimi odbiorami i walką potwierdził wysoką formę, którą prezentował dotąd w Sewilli. W końcu bardzo dobre spotkanie rozegrał kapitan naszej kadry - Robert Lewandowski. Był wszędzie, walczył o każdą piłkę, wiele razy cofał się, żeby pomagać w defensywie, zajmował miejsce Maćka Rybusa, który nie dawał rady wracać na swoją pozycję. W ważnych, nerwowych, momentach umiejętnie przytrzymywał piłkę, a w 88 minucie pokazał, dlaczego jest uznawany za jednego z najlepszych napastników świata rewelacyjnie zastawiając Durma i podając do Mili. Takiego kapitana nam właśnie potrzeba! O słabych punktach nie będę pisał, bo jak mówi przysłowie -  zwycięzców się nie ocenia. Jednak musimy pamiętać, że nie możemy osiąść na laurach i wyjść w pełni zmotywowani na wtorkowy mecz z wyspiarzami.

      W drużynie panuje świetna atmosfera i kto wie, czy to nie ona zdecydowała o dobrej grze w drugiej połowie naszej reprezentacji. Nie było wielkiej presji, która przeszkadza każdemu zawodnikowi. A sami piłkarze potwierdzają, że bawią się dobrze i grają z poświęceniem.

      Na konferencji prasowej przed meczem Grzegorz Krychowiak i Wojciech Szczęsny postanowili przekazać kibicom jaka atmosfera panuje podczas zgrupowania.

      Na poniższym filmiku nasz defensywny pomocnik w trakcie swojej wypowiedzi wplata nazwiska były  świetnych piłkarzy: Olivera Bierhoffa i Nelsona Didy, a ze śmiechu powstrzymać nie może się Szczęsny, dobrze bawi się też trener Nawałka. Brawo Panowie za wprowadzenie luzu, tak trzymać! 

      A tutaj Krychowiak wyjaśnia całe zdarzenie:

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      niedziela, 12 października 2014 11:34
  • piątek, 10 października 2014
    • Ruszyła Plusliga!

        Jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się z mistrzostwa świata polskich siatkarzy, a już nasze oczy skierowane są na ligowe parkiety, na których nasi mistrzowie wystąpią prawie w komplecie. Będzie brakowało tylko Michała Kubiaka, który zamienił Jastrzębski Węgiel na turecki Halkbank Ankara. Życie zawodowego siatkarza nie jest łatwe, o czym mogą się przekonać uczestnicy mistrzostw globu. Niedługo po wielkiej fecie, nasi zawodnicy musieli wrócić do klubów i razem ze swoimi drużynami przygotowywać się do zbliżającego sezonu, w którym wrażeń na pewno nie zabraknie!

      Przed jak i w trakcie mistrzostw świata siatkarscy prezesi, menadżerowie oraz dyrektorzy sportowi nie próżnowali i zastanawiali się jak wzmocnić swoje ekipy, żeby włączyć się do walki o jak najwyższe laury. Kto był najbardziej aktywny na rynku transferowym, a kto zaoszczędził. Kto okażę  się czarnym koniem i namiesza w niejednym spotkaniu?

      Zacznijmy od mistrza Polski, czyli PGE Skry Bełchatów. Po sezonie zespół opuścił jeden z najlepszych przyjmujących w lidze, a obecnie trener polskiej reprezentacji Stephane Antiga. Kibice nie mogą być jednak smutni, ponieważ do drużyny powraca kapitan naszej reprezentacji - Michał Winiarski! Drużynę po kilku wspaniałych sezonach i latach mistrzowskich opuścił jeden z najlepszych środkowych w historii polskiej siatkówki – Daniel Pliński, który przeniósł się do Czarnych Radom. Kolejną wielką stratą jest odejście jednego z bohaterów złotej drużyny – Pawła Zatorskiego, który wybrał Kędzierzyn-Koźle. Jednak w ich miejsce przyszli inni, młodzi, a co zatem idzie z dużymi nadziejami siatkarze. Na środek siatki powraca Serb Srecko Lisinac, który był na wypożyczeniu w Berlinie, a na pozycji libero zagra świeżo upieczony medalista mistrzostw świata, niemiec Ferdinand Tille. Jego konkurentem będzie Kacper Piechocki, który poprzedni sezon spędził w AZS Częstochowa. Tak jak w poprzednim roku i sile drużyny będzie decydował Mariusz Wlazły. Po przekątnej Michała Winiarskiego stanie Argentyńczyk Facundo Conte, który w pierwszym meczu przeciwko beniaminkowi z Będzina zdobył aż 23 punkty, przy 56% skuteczności w ataku. A za rozegranie będzie odpowiadał jego rodak Nicolas Uriarte. Skra po raz kolejny będzie jednym z faworytów do tytułu mistrzowskiego.

      Wicemistrz z Rzeszowa również nie próżnował na rynku transferowym. Z wypożyczenia z Olsztyna wraca przyjmujący, kolejny mistrz świata, Rafał Buszek, który powinien odgrywać ważna role w drużynie z podkarpacia. Z Olsztyna również przyszedł libero Michał Żurek, który będzie miał bardzo trudne zadanie, ponieważ pierwszym libero Resovii jest Krzysztof Ignaczak, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Do zmiany doszło także na pozycji środkowego. W miejsce Wojciecha Grzyba (odszedł do Lotosu Gdańsk) przyszedł rewelacyjny Amerykanin Russell Holmes! Pierwszy mecz przeciwko zespołowi z Lublina pokazał, że był to świetny ruch transferowy. Holmes zdobył 11 punktów ( 5 w ataku, 5 blokiem i 1 z zagrywki). Oczywiście Resovia ma znakomitych atakujących i rozgrywających, według mnie najlepszych w lidze. Są to Fabian Drzyzga i Lukas Tichacek na rozegraniu i Dawid Konarski i Jochen Schops na ataku. Trener Andrzej Kowal będzie miał spory ból głowy kogo desygnować do gry.

      Z zespołu Jastrzębskiego Węgla jak już wspomniałem odszedł Michał Kubiak. Jego miejsce zajmie świetni znany na polskich parkietach Zbigniew Bartman! Razem z Kubiakiem to Ankary poszedł trener Lorenzo Bernardi. Od tego sezonu drużynę poprowadzi jego rodak Roberto Piazza, który w zeszłym sezonie trenował Cuneo. Za Roba Bontje na środku zagra Grzegorz Kosok. Na przyjęciu obok Bartmana będzie występował kolejny medalista mistrzostw świata -  Denis Kaliberda. A po raz kolejny o miano najlepszego atakującego ligi będzie rywalizował Michał Łasko, który świetnie czuje się w śląskiej  drużynie.

      Podopieczni Sebastiana Świderskiego niedawno dowiedzieli się o tragedii jaka spotkała ich atakującego – Grzegorza Boćka. Polski atakujący został zmuszony do przerwania kariery, ponieważ został u niego wykryty nowotwór. Jest to potężny cios nie tylko w aspekcie sportowym, ale także psychicznym. Miejmy nadzieje, że Grzesiek wyjdzie szybko z tego i już niedługo będziemy go mogli podziwiać na parkietach Plusligi. Największa zmiana jest przyjście libero Pawła Zatorskiego, po tym jak drużynę opuścił Piotr Gacek. Bez Boćka Zaksie trudno będzie o większy sukces, choć w pierwszej kolejce dość gładko pokonali AZS Częstochowę 3:0.

      Indykpol AZS Olsztyn dość mocno się osłabił. Odeszli wcześniej wspomniani Buszek i Żurek oraz jeden z najlepszych olsztyńskich zawodników Matii Oivanen. W ataku jako wzmocnienie przyszedł z Warszawy Paweł Adamajtis, taką samą drogę obrał też Juraj Zatko oraz Michał Potera. Olsztynianie w pierwszym meczu przegrali z Treflem Gdańsk 3:1. Myślę, że z silniejszymi zespołami (Skra, Resovia, Jastrzębski Węgiel) nie będą mieli szans. Środek tabeli to jedyne na co może ich stać.

      Stołeczna drużyna po raz kolejny nie dokonała żadnego transferu, a mocno się osłabiła. Trener Jakub Bednaruk będzie musiał współpracować głównie z młodzieżą. Ale jak pokazał pierwszy mecz, idzie mu całkiem nieźle. Warszawianie niespodziewanie wygrali w Bydgoszczy 3:2 inkasując bardzo ważne punkty do ligowej tabeli. Rewelacyjne spotkanie rozegrał przyjmujący Michał Filip, którego trener Bednaruk przesunął na atak. I jak się okazało był to znakomity ruch. Filip zdobył 30 punktów przy 64% skuteczności w ataku! Młodzi siatkarze mogą jeszcze nieraz napsuć krwi faworytom. Filip swoją formę może potwierdzić w następnym meczu z Effectorem Kielce, który będzie ważny dla obu ekip. Szykuje się ciekawe widowisko.

      Do zespołu Cerradu Czarnych Radom dołączył przed sezonem rozgrywający Lukas Kampa, który został uznany za najlepszego rozgrywającego mistrzostw świata! Świetne rozegranie było widać w pierwszym meczy radomian w Kielcach, w którym Czarni wygrali 3:0 Kampa świetnie rozgrywał leworęcznemu atakującemu Bartłomiejowi Bołądziowi, który znacznie przyczynił się do zwycięstwa. W Kielcach brakowało innego atakujące, nowego nabytku, Mikko Oivanena. Jednak Bołądź tym meczem pokazał, że nie zamierza być rezerwowym i włączy się o walkę gry w wyjściowej „szóstce”. Na przyjęciu jest czterech równych siatkarze, co jest ogromnym atutem dla trenera Roberta Prygla. Choć Dirk Westphal powinien mieć pewnie miejsce w składzie. W końcu jest brązowym medalistą mistrzostw i świetnie rozumie się w Kampą. Na środku dużo spokoju wniesie Daniel Pliński, którego drużynie z Radomia brakowało rok temu. Uważam, że ta drużyna z pewnością dużo namiesza i włączy się do walki o najwyższe cele.

      Drużynę Effectora Kielca opuściło kilku zawodników, ale działacze postanowili uzupełnić szybko pozostawione luki. W pierwszym meczu drużyna z Kielc u siebie przegrała dość gładko z Czarnymi Radom 3:0. Zrehabilitować będą mogli się w następnej kolejce w meczu z Politechniką Warszawa. Kibice szczególnie będą liczyć na Bułgara Rozalina Penczewa, którego gra w pierwszym meczu pozostawiła wiele do życzenia.

        Na rynku transferowym nie próżnowała ekipa z Bydgoszczy. Wielu siatkarzy opuściło klub jak: Maikel Salas, Marcin Wika, Bartosz Janeczek, Miłosz Zniszczoł. W ich miejsce w nowym sezonie zobaczymy m. in. Jakuba Jarosza, Konstantina Cupkovicia, Dawida Gunie, czy rozgrywającego Nikodema Wolańskiego. O sile zespołu na pewno będą przeważać dwaj pierwsi nowi siatkarze, choć Transfer Bydgoszcz przegrała niespodziewanie u siebie z Warszawa 2:3 to nie skreślałbym za szybko tego zespołu.

      Lotos Trefl Gdańsk po raz kolejny chce stworzyć u siebie wielką siatkówkę, a pomóc w tym ma sprowadzenie byłego trenera reprezentacji Polski – Andreę Anastasiego! Jest to chyba najgłośniejszy transfer Plusligi. Włoch szybko zaczął od dobierania odpowiednich siatkarzy. Jako pierwszego wybrał Mateusza Mikę – objawienie mistrzostw świata i jednego z najlepszych siatkarzy. W odniesieniu sukcesu mają pomóc doświadczeni zawodnicy jak libero Piotr Gacek, czy środkowy Wojciech Grzyb. Drugim przyjmującym będzie Sebastian Schwarz, kolejny brązowy medalista mistrzostw świata. Konkurować z tą dwójką będzie Krzysztof Wierzbowski. Podobnie jak Czarni Radom Trefl Gdańsk może dużo namieszać w czołówce tabeli i na pewnie nie raz sprawi niespodziankę!

      AZS Częstochowa niestety będzie tłem dla rywali. Akademicy mają piękna hale, ale niestety nie mają pieniędzy na zbudowanie solidnej drużyny. Do drużyna wraca po przerwie zdrowotnej Michał Bąkiewicz, na ataku zagra Bartosz Janeczek. To jednak nie wystarczy na jakikolwiek sukces

      Tak samo będzie z drużyną z Bielska- Białej oraz z beniaminkami z Lublina i Będzina. O ile jeszcze BBTS wzmocnił się przed tym sezonem (przyszli rozgrywający Bartłomiej Neroj i Grzegorz Pilarz, środkowy Łukasz Wiśnewski, ale trenerem został nowicjusz w tej Piotr Gruszka) to Lublin i Będzin niestety nie. Uważam, że pomysł z dołączeniem dwóch drużyn będzie absolutna porażką. A te drużyny będą zdobywać punkty tylko jeżeli ich przeciwnicy wystawią skład rezerwowy.

      Sezon 2014/2015 będzie na pewno dużo ciekawszy niż poprzedni, ale znów prym będą wiodły te same drużyny. Liczę jednak na niespodzianki Gdańska i Radomia, a może i Warszawy, przez które sezon stanie się o wiele ciekawszy! Zachęcam to oglądania meczów Plusligi, bo emocji na pewno nie zabraknie!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      piątek, 10 października 2014 18:48