Wpisy

  • piątek, 13 grudnia 2013
    • Wizja Nawałki na reprezentację

      Po nieudanych eliminacjach do Mistrzostw Świata w Brazylii z funkcją szkoleniowca pożegnał się Waldemar Fornalik. Według wielu osób prezes PZPN Zbigniew Boniek powinien zwolnić byłego szkoleniowca Ruchu Chorzów dużo wcześniej. Myślę, że to byłoby dobre rozwiązanie. Prezes Boniek stwierdził jednak inaczej i sami widzieliśmy rezultaty.

      Po ostatnim meczu eliminacji zaczęły pojawiać się głosy kto powinien zostać nowym selekcjonerem. Połowie (a może nawet i więcej) plotkom kres dał Boniek, który powiedział, że następcą Fornalika będzie Polak. Tutaj największe szanse miał Adam Nawałka, który świetnie rozpoczął sezon z Górnikiem Zabrze. Wśród potencjalnych kandydatów wymieniało się m.in. Dariusza Wdowczyka z Pogoni i Macieja Skorżę, który pracował w Arabii Saudyjskiej. Zwyciężył bez niespodzianki Nawałka. Od razu został postawiony mu cel awansu na Euro 2016, które odbędzie się we Francji.

      W swoim debiucie zagrał towarzysko ze Słowacją i Irlandią. Oba mecz odbyły się w Polsce na stadionach we Wrocławiu i Poznaniu. Nowy selekcjoner przyciągnął na trybuny komplet widzów. Niestety w pierwszym meczu Polacy przegrali 0:2, a w drugim zremisowali 0:0. Kontynuuje to niestety złą passę ilości meczów kadry narodowej bez gola. Najbardziej jednak zaskakujące były powołania na te dwa mecze. Trener Adam Nawałka jako jednego z bramkarzy powołał Rafała Leszczyńskiego z I-ligowego Dolcanu Ząbki. Jedno chyba z najbardziej zaskakujących powołań. Jeżeli już miałby kogoś wziąć z polskiej ligi to powinien postawić na golkipera Wisły Kraków Michała Miśkiewicza. Jednak na powołanie do grona bramkarzy najbardziej zasłużył sobie Tomasz Kuszczak, który od kilku kolejek pokazuje nieprzeciętną formę na zapleczu Premier League. Kolejną zaskoczeniem był brak obrońcy Kamila Glika. Zawodnik włoskiego Torino odpowiedział chyba w najlepszy sposób i dwa dni po nieotrzymaniu powołania strzelił bramkę głową. Mam nadzieję, że znajdzie się miejsce dla niego na zbliżające się eliminacje, ponieważ w chwili obecnej jest to chyba najlepszy polski stoper. Dziwić może też brak Eugena Polanskiego. Podstawowy zawodnik Hoffenhaim również nie gra źle i uważam, że razem z Grzegorzem Krychowiakiem powinien tworzyć parę defensywnych pomocników (oczywiście przy ustawieniu klasycznym dla naszej reprezentacji, czyli 4-5-1). Najważniejszą kwestią pozostaje jednak sprawa Ludovica Obraniaka, który rozgrywa bardzo dobry sezon i jest kluczową postacią w swoim klubie. Trener Nawałka odwiedził już go i obserwował jego występ w barwach Bordeux. Obraniak podobno wyraził chęć gry w reprezentacji ! Z nim w składzie naprawdę możemy więcej. Uważam też, że jest to dobra alternatywa na odblokowanie się Roberta Lewandowskiego w kadrze. Cieszy powrót na boisko Macieja Rybusa. W ostatnim meczu ligi rosyjskiej zaliczył udany występ. Miejmy nadzieję, że piłkarz Tereka Groźny powróci do formy sprzed kontuzji i pomoże reprezentacji nie raz. Wśród obrońców pojawił się też nowy konkurent. A mianowicie bardzo znany i lubiany Marcin Wasilewski. Zamienił on Bruksele na Leicester i na stałe zadomowił się tam w defensywie. Jego klub jest aktualnie w miejscu barażowym o awans do Premier League. Kto wie, może w przyszłym roku zobaczymy go na boiskach najlepszej ligi świata ?

      Mecz ze Słowacją i Irlandią dał Nawałce dużo do myślenia. Mam nadzieję, że nie wpadnie on więcej na pomysł, żeby na następne mecze powołać Piotra Ćwieląga albo przeciętnego Wojtkowiaka (chyba, że zaczną błyszczeć na pierwszoligowych boiskach w Niemczech). Oba te spotkania dały też bardzo, ale to bardzo ważna odpowiedź na pytanie odnośnie polskich ligowców. Smutno jest to stwierdzić, ale aktualnie na boiskach ekstraklasy nie mamy zawodników, którzy mogli by kandydować do gry w reprezentacji. Weźmy jeszcze pod uwagę, że selekcjoner nie powołał zawodników do 21 roku życia, którzy z bardzo dobrym skutkiem brali udział w eliminacjach do mistrzostw świata. Arkadiusz Milik, Bartłomiej Pawłowski, czy nawet Paweł Wszołek, który ostatnio dostaje więcej szans w Sampdorii Genua będą o wiele większym pożytkiem niż powołani ostatnio Dawid Nowak, czy Tomasz Hołota.

      Dobrym posunięciem było za to powołanie obrońcy Niżny Nowogrodu Marcina Kowalczyka, dla którego jest to powrót do kadry. Zawodnik ten jest najlepszym obrońcą swojej drużyny, a wiadomo o ile lepsza jest liga rosyjska od polskiej.

      Adam Nawałka to trener charyzmatyczny. Z polskich trenerów jest to najlepszy wybór. Nie dziwie się prezesowi Bońkowi, że aż tak był za jego kandydaturą. Potrafi on dokonać kluczowych zmian i odmienić losy meczu. Z Górnika Zabrze zrobił drużynę, która gra w czołówce ekstraklasy. Dwa mecze towarzyskie dały mu dużo do myślenia. Mam nadzieję, że wyciągnie dobre wnioski i nie będzie nas zaskakiwał swoimi wyborami. Trzymamy kciuki, żeby podobnie jak Leo Beenhakker w 2008r. również awansował na Mistrzostwa Europy. Mając zawodników grających w klubach na wysokim poziomie na pewno jest to misja do wykonania. 

      Panie Adamie - POWODZENIA !!!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      piątek, 13 grudnia 2013 19:19
  • środa, 11 grudnia 2013
    • "Trudna jest miłość do polskiego futbolu..."

      W tytule pozwolę sobie zacytować mojego kolegę, który wypowiedział te słowa kilka lat temu po meczu I ligi pomiędzy GKP Gorzów Wielkopolski a Widzewem Łódź. Widzew był spadkowiczem z Ekstraklasy. Spędził w I lidze jednak dwa sezony. Była to kara za zmieszanie klubu w korupcję. Szybko chciał jednak wrócić do wyższej klasy rozgrywek. GKP chciało się spokojnie utrzymać. Celem było miejsce w połowie tabeli. Wynik meczu 0:0. Widzew zostawił w stolicy województwa lubuskiego dwa cenne punkty, choć jak się później okazało, na szczęście dla niego, bez przeszkód awansował do Ekstraklasy. Przykład tego meczu jest mi bardzo dobrze znany, ponieważ pochodzę z Gorzowa Wielkopolskiego i miałem przyjemność oglądać to widowisko przy ulicy Olimpijskiej na żywo.

      Były to słowa, które niestety po tylu latach są dalej aktualne. I nie chodzi tutaj o pojedyncze niespodzianki, bo oczywiście takie się zdarzają i to nawet na światowym poziomie jak w Premier League, czy Serie A. Zauważyłem, że takie „niespodzianki” w naszej lidze są częstym zjawiskiem. Poza bukmacherami, którzy tracą grube pieniądze, najbardziej to uderza w kibiców. W końcu to oni są głównym motorem napędowym każdej drużyny, bo która chciałaby grać przy pustych trybunach. Duża liczba widzów wpływa także na zyski w budżecie. Nie ma co się dziwić kibicom, że są wściekli na piłkarzy. Płacąc pieniądze domagają się dobrej gry i zaangażowania. Przygotowują przez kilka dni przepiękne oprawy, a wszystko to po to, aby upiększyć sportowe widowisko. Piłkarze często jednak nie biorą tego do siebie i grają od niechcenia. Aktualny sezon według mojej oceny jest po prostu apogeum „trudnej miłości” i nie mam tutaj na przykładzie tylko gry ligowej, ale również reprezentację kraju i występy polskich drużyn na arenie międzynarodowej.

      Idealnym przykładem jest gra Legii Warszawa. Zgodnie z przedsezonowymi typami jest ona liderem tabeli i głównym kandydatem do obrony tytułu mistrzowskiego. Jej gra w tym sezonie zostawia jednak wiele do życzenia i może to, że jest liderem świadczy o bardzo niskim poziomie naszej ligi? Patrząc na skład, budżet, kibiców i formę z początku sezonu, Legia powinna mieć w tym momencie co najmniej 10 punktów przewagi nad drugim zespołem. Zapewne by miała, gdyby nie sensacyjna porażka z ostatnim w tabeli Podbeskidziem 1:0, z dużo słabszym Ruchem Chorzów 2:1. Zaboleć też musiała przegrana na Łazienkowskiej z Lechią oraz wyjazdowe 1:3 z Zawiszą. Jeżeli zaś chodzi o Ligę Europejską, gdzie stołeczna ekipa za grupowych rywali miała Lazio, Trabzonspor i Apollon w pięciu meczach nie zdobyła punktu a co gorsza nie strzeliła nawet gola (!). W ten sposób stała się najgorszą drużyną LE. Ale nie możemy patrzeć tylko na Legie. Przed sezonem wielkie aspiracje miała Wisła Kraków, do której po kilku latach przerwy na ławkę trenerską wrócił Franciszek Smuda. Były trener reprezentacji Polski na Euro 2012 też zaliczył kilka wpadek. Najbardziej boli ta niedawna wyjazdowa z Białegostoku, gdzie Wisła przegrała aż 5:2! Wcześniej na początku sezonu zremisowała u siebie z Jagiellonią. Punkty na remisach gubiła także z dużo słabszymi rywali jak: Podbeskidzie, Szczecin, Chorzów oraz podobnie jak Legia przegrała w Bydgoszczy z Zawiszą 1:3

      Kolejna wielka drużyna: Lech Poznań. Trener Mariusz Rumak miał włączyć się w walkę o mistrza Polski. Kolejorz jednak w trzech pierwszych kolejkach zremisował. Odpowiednio z Ruchem, Cracovią i Zagłębiem Lubin. Przegrał u siebie z Pogonią 1:2 i w Białymstoku z Jagiellonią 0:2. Stracił punkty też w Bielsku-Białej i  po porażce w Kielcach z Koroną. Lech odpadł także z Pucharu Polski. Rok temu na polskich boiskach błyszczał Śląsk Wrocław. Udanie bił się w Lidze Europejskiej. Ten sezon jest jednak znacznie poniżej oczekiwań większości kibiców i działaczy. Być może wiąże się z tym zła atmosfera, którą wytworzył były już właściciel Zygmunt Solorz. Piękny stadion we Wrocławiu świeci pustkami, a wszystko to przez liczne porażki m. in. 0:3 z krakowskimi drużynami – najpierw z Cracovią potem z Wisłą. Przegrane z Zawiszą i Jagiellonią, a także remisy z Ruchem Chorzów, Piastem Gliwice i Koroną Kielce spowodowały, że ekipa z Śląska zajmuje obecnie miejsce w drugiej połowie tabeli.

      Większość kibiców również przeżywa ogromny zawód patrząc na wyniki reprezentacji. Bardzo nieudane eliminacje do mundialu w Brazylii, wcześniej słaby występ na Euro 2012, a teraz w ogóle nieporywające spotkanie towarzyskie powodują, że zainteresowanie polską piłką spada. Piłkarze muszą pokazać większe zainteresowanie samą grą i wolą walki, a wtedy powinniśmy uniknąć kompromitacji na arenie międzynarodowej i na nowo zakochać się w polskim futbolu tak jak miało to miejsce za czasów Kazimierza Górskiego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „"Trudna jest miłość do polskiego futbolu..."”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      środa, 11 grudnia 2013 15:08
  • niedziela, 08 grudnia 2013
    • Emocje opadły - znamy grupy na przyszłorocznym mundialu!

      Wczoraj w Brazylii rozlosowano 8 grup Mistrzostw Świata. Samo losowanie budziło już wiele kontrowersji, ponieważ cztery koszyki, z których losowano drużyny nie były równe. Pierwszy i trzeci miały klasycznie 8 piłeczek, natomiast drugi koszyk posiadał ich siedem, a czwarty aż 9 ! Rozstawiona była Brazylia, która jako gospodarz trafiła do grupy A.

      Losowanie rozpoczął były obrońca Realu Madryt Fernando Hierro oraz były obrońca reprezentacji Niemiec Lothar Mattheus. W losowaniu brał udział także inny defensor. Były gwiazdor AC Milan - Cafu ! Po ponad półgodzinnym losowaniu poznaliśmy wszystkie grupy. A oto i one:


      Grupa A: Brazylia, Chorwacja, Meksyk, Kamerun

      Grupa B: Hiszpania, Holandia, Chile, Australia

      Grupa C: Kolumbia, Grecja, Wybrzeże Kości Słoniowej, Japonia

      Grupa D: Urugwaj, Kostaryka, Anglia, Włochy

      Grupa E: Szwajcaria, Ekwador, Francja, Honduras

      Grupa F: Argentyna, Bośnia i Hercegowina, Iran, Nigeria

      Grupa G: Niemcy, Portugalia, Ghana, USA

      Grupa H: Belgia, Algieria, Rosja, Korea Południowa

       

      W oczy rzucają się bez wątpienia dwie grupy: D i G. Jak dla mnie są to "grupy śmierci".  Na twitterze od razu pojawiły się komentarze, że Anglia nie ma szans i szybko wróci do domu. Prawdopodobieństwo, że tak się wydarzy jest dość duże, ponieważ faworytami grupy będą Włochy i Urugwaj. Ja jednak Anglii od razu bym nie skreślał. Kostaryka powinna być dostarczycielem punktów, choć każdy jej remis będzie sporym sukcesem i zarazem niespodzianką. Myślę, że miejsca premiowane awansem rozstrzygną się dopiero w ostatniej kolejce.

      Grupa G. Niemcy powinni poradzić sobie bez problemu i o awans mogą być spokojni. Drużyna Joachima Loewa jest też jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa. O drugie miejsce powalczą, wiec pozostałe trzy drużyny i tutaj sprawa nie wygląda już tak klarownie. USA przecież bez problemu awansowało z kwalifikacji jako najlepsza drużyna Ameryki Północnej.Co ciekawsze jej trenerem jest Niemiec - Jurgen Klinsmann Na pewno budzącym spore emocje wydarzeniem będzie spotkanie Ghany z Niemcami. Na przeciwko siebie staną bracia Boateng ! Kevin - Prince - ofensywny pomocnik Ghany i Jerome - obrońca naszych zachodnich sąsiadów. Jednak w ostatecznym rozrachunku w tej grupie uważam, że zadecyduje geniusz Cristiano Ronaldo i to Portugalia będzie cieszyć się z awansu do fazy pucharowej.

      W innych grupach o awans powinny być spokojne Brazylia, Hiszpania, Francja, Argentyna i Belgia. Ta ostatnia reprezentacja może być sporym zaskoczeniem, które i tak już zrobiła w eliminacjach. Ekipa Marca Wilmotsa nie przegrała żadnego spośród 10 spotkań ! Połączenie młodości z doświadczeniem jak na razie zdaje świetny egzamin !

      Sporą sensacją jest też występ Bośni i Hercegowina. Liczące niespełna 4 miliony ludności państwo zakwalifikowało się z pierwszego miejsca. W grupie F wcale nie pozostaje bez szans. Myślę, że z Edinem Dżeko w ataku są w stanie pokonać Iran i Nigerię ! Ta reprezentacja na pewno będzie cieszyć się sporym powodzeniem wśród kibiców - moim na pewno !

      Niektóre reprezentacje mogą mówić o szczęściu, inne zaś o pechu. Prawda jest jedna. Duże imprezy rządzą się swoimi prawami i zawsze dochodzi do niespodzianek, czy to w ujęciu pozytywnym, czy też w negatywnym...

      Mecz inauguracyjny pomiędzy Brazylią a Chorwacją 12 czerwca o godzinie 22. Będziemy czekać z niecierpliwością !

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      niedziela, 08 grudnia 2013 22:00
  • piątek, 06 grudnia 2013
    • Czy naprawdę nie ma miejsca dla Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski?

      Na to pytanie odpowiedzi szuka każdy człowiek w naszym kraju, który śledzi grę reprezentacji. Obecnie Lewandowski jest na ustach wszystkich i walczy o Złotą Piłkę obok takich wirtuozów futbolu jak Ronaldo, Messi, czy Ribery. W sobotę strzelił dwie bramki z rzutów karnych, a jego Borussia pokonała na wyjeździe Mainz 3:1. Jest też po 14 kolejkach Bundesligi liderem klasyfikacji strzelców z 11 trafieniami na koncie. W poprzednim sezonie zabrakło mu jednego gola do korony króla strzelców, a zdobył ich aż 24. Po meczu w Mainz dyrektor klubu Hans Joachim Watzke powiedział, że warto było go zatrzymać w klubie i zablokować letni transfer do Bayernu Monachium. W klubie Lewandowski strzela jak na zawołanie, wszyscy pamiętają jego cztery gole w półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt w poprzednim sezonie. Dlaczego więc nie robi tego w polskiej kadrze, w której jak dotąd w 60 meczach strzelił 18 bramek. Być może problem nie tkwi w samym napastniku, a w zawodnikach linii pomocy?

      W poprzednim sezonie przy bramkach asystowali mu Goetze, Reus, Błaszczykowski, w tym zamiast Goetze`ego do Borussii przyszli Ormianin Mchitarjan i Aubameyang. Znakomicie do gry ofensywnej włączają się boki obrony. W ubiegłym sezonie prawą stroną szalał Łukasz Piszczek, który przez wielu uznawany był za najlepszego prawego obrońcę minionego sezonu. Na lewej flance zaś Marcel Schmelzer. W tym sezonie kontuzjowanego Piszczka zastąpił Kevin Groβkreutz Trener Jurgen Klopp tak zarządza drużyną podczas każdego meczu, żeby zawsze na boisku nie było wolnej luki na pozycji. U niemieckiego trenera każdy musi być w pełni skupiony i zaangażowany w mecz. W takich sytuacjach ujawnia się geniusz Klopp`a, ale także i Roberta Lewandowskiego. Kiedy nasz zawodnik cofnie się do środka pola, aby pomóc kolegom z drużyny w przytrzymaniu piłki lub jej odbiorze, jego miejsce w ataku zajmuje ktoś z wymienionych wyżej ofensywnych pomocników. Wtedy to polski napastnik obsługuje ich asystami. 25-letni Lewy nie tylko potrafi strzelać gole, ale coraz lepiej gra tyłem do bramki i celnie podaje do kolegów, którzy po podaniach Polaka zazwyczaj sytuacji nie marnują. Ujmując to prościej, gdy Lewandowski schodzi do pomocy to miejsce w ataku nigdy nie pozostaje puste. Świadczy o tym fakt, że napastnik ma już 5 asyst w tym sezonie.

      Inaczej jest jednak w polskiej reprezentacji. Fakt 18 bramek w 60 meczach to nie jest dużo. Nigdy nie ustrzelił też hat-trick`a, co zdarzało mu się w Dortmundzie. Na początku kariery w reprezentacji trener Waldemar Fornalik  próbował swojego ulubionego ustawienia 4-4-2. Obok Lewandowskiego miał grać Milik albo Sobiech. Nie byli oni jednak w formie. Ba, obaj siedzieli na ławce w swoich klubach i wchodzili tylko w końcówce spotkania. Fornalik, więc szybko zaniechał formacji z dwoma napastnikami. Przeszedł do ustawienia, które już w naszej kadrze się przyjęło, czyli  4-5-1 a Lewy miał grać znów na szpicy. Bramek jednak nie strzelał. Dlaczego? Według mnie odpowiedź jest prosta! Nie miał z kim rozgrywać akcji.

      Owszem ma Błaszczykowskiego, z którym gra w Dortmundzie, ale na nich nie może opierać się cała kadra ! Brakuje dobrego ofensywnego pomocnika i lewego skrzydłowego. W większości meczów reprezentacyjnych Lewandowski pilnowany jest przez dwóch, a czasami nawet i trzech (!) obrońców. Nawet najlepszy zawodnik świata nie poradzi sobie z tyloma rywalami. To jak gra Lewy w Borussii nie przekłada się na grę w kadrze. W Niemczech gra jest szybka, w reprezentacji wolna, czasami aż za bardzo… Polski napastnik widząc niezdolność pomocników próbuje im pomóc cofając się na połowę boiska. Idąc z piłką w kierunku bramki nie ma z przodu nikogo. (Naprawdę, radzę się przyjrzeć temu w najbliższym meczu). Tak jak w Dortmundzie w jego miejsce wbiega Reus lub Mchitarjan to w reprezentacji nikt. Wszyscy zostają w tyle i patrzą jak Lewy próbuje przebić się sam przez czterech obrońców. Może mało ludzi o tym wie, ale Lewandowski jest jednym z największych walczaków w meczach kadry. Wybiega duże odległości, walczy do upadłego. Co z tego jak brakuje mu partnerów do pomocy. Kimś takim byłby Ludovic Obraniac, który też preferuje szybki futbol. Miejmy nadzieję, że nowy trener Adam Nawałka przekona go do gry w biało-czerwonych.

                  Reasumując grę Roberta Lewandowskiego w naszej kadrze. W reprezentacji nie strzela bramek, ale robi kawał innej świetnej roboty. Budzi respekt przeciwnika i zmusza go, aby był kryty przez trzech obrońców. Tak jak w Borussii w momencie kiedy jest pilnowany w wolne pole w ataku wbiega ofensywny pomocnik i zazwyczaj jest sam na sam z bramkarzem, tak w polskiej reprezentacji powinien robić tak każdy piłkarz widząc taką sytuację. Wielu zawodników powinno uczyć się gry od Lewandowskiego, a nie zapominajmy, że sam ma dopiero 25-lat i kilka dobrych lat gry przed sobą. Rodacy! Dajcie spokój Lewemu i przestańcie powtarzać, że nie strzela bramek, a docencie jego wolę walki i ciężką pracę na boisku. Odpowiedź na postawione w tytule pytanie jest prosta: miejsce jest i powinien grać na szpicy w każdym meczu, a większość ludzi powinna być dumna, że mamy światowej klasy napastnika.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      piątek, 06 grudnia 2013 14:52
    • Nowy blog o sporcie !

       

      Cześć ! Nazywam się Jacek Bogdanowicz, a to jest mój nowy blog, którego tematem przewodnim będzie sport. Na co dzień studiuje na WPiA UW. Blog ten ma mi pozwolić na chwilę zapomnienia o codziennych obowiązkach i pomóc w zrelaksowaniu. Będę zamieszczał tutaj artykuły z moimi przemyśleniami na temat różnych dyscyplin sportu. Mam nadzieję, że spodoba Wam się mój blog i będziecie chcieli czasem tutaj zajrzeć, poświęcając chwilę czasu na przeczytanie nowych tekstów. Zachęcam Was też serdecznie do komentowania artykułów!

      Miłego czytania !

      kontakt:jacek-bog@wp.pl

      Pozdrawiam,

      Jacek Bogdanowicz

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      jacynaj
      Czas publikacji:
      piątek, 06 grudnia 2013 14:42