Wpis

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ambicja powróciła do polskich piłkarzy!

Ostatnio w naszej piłce zauważyłem trend do ściągania polskich zawodników, którzy nie zrobili wielkiej kariery zagranicą. Osobiście twierdzę, że są to dobre ruchy transferowe poszczególnych sterników klubów. Młodzi piłkarze coraz częściej i chętniej wyjeżdżają „podbijać” zagraniczne boiska. Ich główną motywacją są przede wszystkim wielkie, jak na ich realia, pieniądze, których nie dostaną w polskiej ekstraklasie. Przez to, że zarabiają dużo, na dalszy plan odsuwają aspekt sportowy. Jak usiądą na ławce to zapuszczą tam korzenie. Przykład jest prosty – Paweł Wszołek. Miał być wielkim talentem. W reprezentacji zadebiutował w towarzyskim meczu z RPA, a pięć dni później zagrał z Anglią w eliminacjach do mistrzostw świata.

 Jest też jednak grupa ambitnych piłkarzy, którzy za wszelką cenę się starają i walczą w grupie do upadłego. Widać u nich ambicję i determinację. Nawet jeżeli początkowo będą przesiadywać na ławce to w końcu będą w stanie wykorzystać daną szanse. Idealnym przykładem jest tutaj Arkadiusz Milik, który pierwsze dwa sezony miał trudne, odpowiednio w Bayerze i Augsburgu, żeby teraz być gwiazdą Ajaxu Amsterdam.

 Piłkarzami z ambicją jest też grupa, która szuka swojej szansy w powrocie na polskie boiska. Chcą się odbudować przede wszystkim mentalnie, pokazać z jak najlepszej strony, a potem ponownie spróbować sił w silniejszej lidze.

Piłkarze z ostatniej grupy są często solidnym wzmocnieniem. Z tego założenia wychodzi m.in. Lechia Gdańsk. W zeszłym roku wypożyczyła z Tereka Groźnego Macieja Makuszewskiego, byłego gracza Jagielloni Białystok. Pomocnik na tyle się sprawdził, że Lechia postanowiła skorzystać z prawa do pierwokupu i podpisała 4 –letni kontrakt z piłkarzem. Przed początkiem obecnego sezonu gdańszczanie postanowili pójść za ciosem i sprowadzić kolejnych zawodników, takich jak Makuszewski. Wybór padł na byłego zawodnika Legii Warszawa Ariela Borysiuka oraz Bartłomieja Pawłowskiego, który zaliczył krótki epizod w hiszpańskiej Maladze. W zimowym oknie transferowym na PGE Arene trafili boczni obrońcy. Lewym defensorem został Jakub Wawrzyniak, a prawym Grzegorz Wojtkowiak. W planach włodarzy kluby było także sprowadzenie Tomasza Kupisza z Chievo Verona. Lechia aktualnie gra poniżej wszelkich oczekiwań, ale nie ma co się dziwić. Przed sezonem został zbudowany nowy zespół. Widać jednak, że z meczu na mecz ich gra wygląda coraz lepiej. Ze Śląska przeszedł Sebastian Mila, który będzie kreował grę swojego klubu. Ciekawy zespół tworzy się w Gdańsku. Myślę, że za rok mogą włączyć się w walkę o najwyższe cele.

Aktualny mistrz Polski Legia Warszawa słynie z tego, że sprzedaje swoich młodych piłkarzy za granicę i zarabia na nich bardzo duże pieniądze. Niektórzy jednak na wyjazd nie są gotowi, ale nie ma co się dziwić władzą klubu, gdy przychodzą oferty po kilka milionów euro. 2,7 mln za Furmana od Toulouse, ponad 2 mln za Wolskiego od Fiorentiny i teraz 2,5 mln za Bielika od Arsenalu Londyn. Dwaj pierwsi kariery na zachodzie nie zrobili. Choć maja jeszcze szanse. Największa nadzieja jest jednak w Krystianie Bieliku, który nazywany jest w Londynie następcą Viery lub Fabregasa. Kwestią czasu jest, kiedy Arsene Wenger da zadebiutować młodemu piłkarzowi w pierwszej drużynie. Jeżeli chodzi o Furmana i Wolskiego to Prezes Leśnodorski chciał ściągnąć ich z powrotem na Łazienkowską. Z Furmanem się udało. Trafił na półroczne wypożyczenie. Będzie mu zależało na jak najszybszym dojściu do wysokiej formy. Zrobi też konkurencję dla Vrdoljaka i Jodłowca, ale może przede wszystkim zmobilizuje do jeszcze większej pracy Helio Pinto, który będzie miał godnego rywala na swojej  pozycji. Wolski za to trafił na 1,5 roczne wypożyczenie do belgijskiego Mechelen. Mam nadzieje, że wyjdzie mu to na dobre.

Śląsk Wrocław zrobił podobnie z Piotrem Celebanem. Obrońca odszedł z drużyny 2 2012r. i po dwóch sezonach spędzonych w FC Vaslui w barwach, którego rozegrał 48 meczów  wrócił do Śląska.

Ambicji nie można odmówić bramkarzowi Grzegorzowi Sandomierskiemu. Zawodnik w 2011r. odszedł z Jagielloni Białystok do KRC Genk. Tam jednak  po roku przesiedzianym na ławce, wrócił na wypożyczenie do „Jagi”. Kolejne dwa sezony również spędził na wypożyczeniu. W 2012r. wylądował w angielskim Blackburn Rovers (8 występów), a w 2013r. grał w Dinamie Zagrzeb ( 6 występów). Przed początkiem tego sezonu trafił do Zawiszy Bydgoszcz. Napisałem na początku, że Sandomierskiemu nie brakuje ambicji, ponieważ tej wyraźnie brakuje innemu polskiemu bramkarzowi – Łukaszowi Zausce. Gra on od 2009r. w Celticu Glasgow, a w zasadzie to siedzi na ławce. Od początku swojej zagranicznej przygody zagrał zaledwie w 28 meczach.

Piłkarzy powracających do kraju mogą ściągnąć tylko największe polskie kluby. Oprócz dwóch wyżej wspomnianych zaliczyć do tego grona można też Wisłę i Lech Poznań. Co do Śląska to cały czas wielką niewiadomą są jego fundusze. Te kluby co roku biją się o mistrzostwo Polski i grę w europejskich pucharach, więc ich piłkarzom powinno zależeć na ciągłej grze i walce o wysokie cele, a także powrocie do reprezentacji Polski.

Jednym z takich piłkarzy jest Adam Matuszczyk. Obecnie gracz FC Koeln. Piłkarz jednak od dawna siedzi na ławce i nie widać, żeby miało się to zmienić. Piłkarzowi kończy się kontrakt 30.06.2015r. Ale mógłby zostać teraz wypożyczony do klubu, w którym miałby pewne miejsce w składzie. Z jego doświadczeniem mógłby pomóc niejednemu polskiemu klubowi.

Innym nieco zapomnianym piłkarzem jest Radosław Majewski. Początkowo uznawany był za jednego z najlepszych graczy Nottingham Forest. Zagrał w nim już 144 mecze! W tym sezonie został jednak wypożyczony do Huddersfield Town, w którym zagrał 6 meczów.

Jeżeli chodzi o napastników to w VFL Bochum gra Piotr Ćwielong. Zawodnik, który mógłby wzmocnić ligowego średnika. W polskiej lidze strzelił już 48 bramek. Być może będzie mu kiedyś dane powiększyć ten dorobek.

Ciekawy natomiast jestem jak potoczy się kariera Salomona, Soboty, Klicha i Teodorczyka. Przyznam, że największą niewiadomą jest dla mnie Salomon. Zawodnik o świetnych warunkach technicznych, z niemałym doświadczeniem, a kariery nie może zrobić, mimo licznych wypożyczeni do słabszych klubów.  Soboty zrobił pierwszy krok do tego, aby znowu o sobie przypomnieć. Został wypożyczony do FC St. Pauli, kluby, w którym może zacząć regularnie grać. Tak samo zrobił Klich. Pierwsza połowa sezonu była dla niego po prostu fatalna. Zawodnik nie mieścił się nawet na ławce rezerwowych i mecze swojej drużyny musiał oglądać z trybun. Od lutego zacznie w Kaiserslautern. Może tam pokaże talent. Raz już jego wypożyczenie przyniosło oczekiwany skutek. W końcu Teodorczyk. Po ubiegłym sezonie odszedł z Lecha Poznań, w barwach którego rozegrał 50 meczów i strzelił 24 bramki do Dynama Kijów. Jak na razie ma tylko 5 występów i jednego gola. Miejmy nadzieję, że druga część sezonu będzie dla niego bardziej udana i nasz napastnik będzie się rozwijał.

 Jeżeli jednak żaden z zawodników będących na wypożyczeniu (Majewski, Salomon, Klich, Sobota) nie wykorzysta swojej szansy, wtedy pozostanie im powrót do naszej ligi i tam budowanie formy od nowa. Z drugiej strony nie ma się czego wstydzić. Skoro mamy mieć coraz silniejszą ligę to grać w niej muszą zawodnicy, którzy naprawdę coś potrafią i mają ambicję zawojować Europę.

 *początkowo mój felieton miał nosić tytuł „Zapomniani zawodnicy”, jednak po jego ponownym przeczytaniu doszedłem do wniosku, że lepszy będzie „Ambicja powróciła do polskich piłkarzy”

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
jacynaj
Czas publikacji:
poniedziałek, 26 stycznia 2015 21:26

Polecane wpisy